Fantastycznym Okiem [GW8]

Fantastycznym Okiem [GW8] post thumbnail image

Nieciecza wciąż bez wygranej, twierdza Radom nadal niezdobyta, pokaz siły Lecha Poznań i kolejna bajeczna bramka Leandro z Radomiaka. Tak w telegraficznym skrócie wyglądała 8 seria gier. Obejrzeliśmy wszystkie spotkania i poniżej dzielimy się z Wami naszymi spostrzeżeniami w optyce fantasy. Zapraszamy do lektury!

Kiedy porówna się grę Zagłębia z ich pozycją w tabeli, można złapać się za głowę. Piłkarze Żurawia grają brzydko i źle, ale cztery wygrane nie zrobiły się same. Wiele wskazywało na to, że czwartego kompletu punktów nie będzie, bo Termalica szybko objęła prowadzenie i kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku. Na uwagę zasługuje fakt, że asystę przy bramce gości zaliczył młody Kukułowicz (0.5, 10 pkt). Jak na piłkarza, który zagrał dopiero drugi mecz, kosztuje tyle co nic, to jego dorobek punktowy może robić wrażenie. Gospodarze w pierwszej połowie nie oddali celnego strzału. Bezzębne Zagłębie obudziło się po przerwie. Trener dokonał zmian, w tym jednej bardzo istotnej dla graczy fantasy; boisko opuścił min Patryk Szysz. Miedziowi zaczęli grać w piłkę, przeprowadzili dwie akcje, które przyniosły im bramki, a w konsekwencji wygraną w całym meczu. Terminarz Zagłębia ma potencjał na bramki, ale dobrze byłoby mieć pewność, że Szysz będzie grał całe mecze. W Termalice sytuacja jest niewesoła, więc plotki o zmianie trenera nie są bezpodstawne. (KB)

Chyba wszyscy gracze Fantasy, którzy przed tą kolejką postawili na piłkarzy Lecha Poznań mogą być zadowoleni. Kolejorz rozgromił w piątkowy wieczór Wisłę Kraków aż 5:0. Goście o dobrym dla siebie wyniku mogła myśleć przez pierwsze dwadzieścia minut gry, później byli tylko tłem dla grającego chyba najlepsze spotkanie w tym sezonie Lecha. Głównymi architektami tego zwycięstwa byli polecani przez nas przed tą kolejką zawodnicy tacy jak Ishak (3.60, 44 pkt.), Amaral (2.10, 53 pkt.) czy Ba Loua (2.00 11 pkt.). Ten pierwszy zakończył spotkanie z dorobkiem dwóch bramek oraz jeden asysty przy golu Amarala, który rozpoczął strzelaninę na Bułgarskiej. Portugalczyk swoją drogą rozegrał kapitalne zawody i do zdobytej bramki dołożył jeszcze dwie asysty. Ostatni z wymienionej trójki czyli Ba Loua zdobył swojego pierwszego gola w barwach Lecha Poznań i pokazał to czego się można było spodziewać czyli niesamowitą dynamiką oraz ciąg na bramkę. To po faulach na nim właśnie Wiślacy zarobili najwięcej żółtych kartek. Kilka słów warto też napisać o debiutującym w tym meczu Pedro Rebocho (2.10 17 pkt.). Lewy obrońca pokazał sporo jakości zarówno w ofensywie jak i w defensywie notując gola oraz asystę i być może posadzi na dłużej jednego z najczęściej wybieranych obrońców w grze czyli Barrego Douglasa. (MW)

“Pomocy, ratunku! Potrzebne pogotowie, Ja 9-9-9, Wykręcam i gotowe!” Spotkanie pod znakiem bardziej i mniej poważnych kontuzji. Transmisja zaczęła się od wywiadu z trenerem Mamrotem, który poinformował, że z powodu urazu nie zagra Jesus Imaz. Przez większą część meczu działo się niewiele – niestety najważniejszymi wydarzeniami były kontuzje Wolskiego i Szwocha. Wiele wskazywało na to, że po zejściu obu tych piłkarzy inicjatywę przejmie Jagiellonia. Nic bardziej mylnego! Wejście na boisko Kolara (1.8, 24 pkt) zupełnie odmieniło to spotkanie. To m.in. dzięki niemu Wisła Płock zdobyła trzy bramki w 8 minut i wygrała mecz. Warchoł (1.1, 37 pkt) – niewidoczny przez większość spotkania – ma to do siebie, że umie znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Zdobył gola z niczego, a chwilę później był bardzo bliski asysty (“setkę” zmarnował Sekulski – strzelec trzeciej bramki). O Jagielloni, pod kątem składów w Fantasy, nie mamy wiele do powiedzenia. Mają trudny terminarz, więc naszym zdaniem nie warto w nich inwestować (w przeciwieństwie do piłkarzy z Płocka). (IB)

Dość nieoczekiwanie lepiej w pojedynek weszli przyjezdni. Już w drugiej minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Kamil Ogorzały, ale lepszy okazał się w tym pojedynku Stipica. Potem oglądaliśmy wyrównany mecz i nic nie zapowiadało gola. Wynik spotkania otworzył jednak Kacper Kozłowski (2.1, 28 pkt.) po świetnym podaniu Luisa Maty (2.0, 36 pkt.). Portugalczyk zalicza drugą asystę z rzędu! Stracony gol ewidentnie podciął skrzydła ekipie Michała Probierza. Po trafieniu to “Portowcy” przejęli inicjatywę. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy w poprzeczkę po centrostrzale skierował piłkę Michał Kucharczyk. W drugiej odsłonie wydawało się, że zwycięstwo nie wypadnie z rąk Pogoni. Goście byli zupełnie bezproduktywni w ofensywie. Niecały kwadrans przed końcem meczu po dośrodkowaniu Rafała Kurzawy w poprzeczkę trafił Maciej Żurawski. Kurzawa mógł mieć na koncie asystę, a dwie minuty później był antybohaterem w swoim zespole. Reprezentant Polski skierował futbolówkę głową do własnej bramki po zagraniu Jakuba Myszora (0.5, 3 pkt.). Po tym golu rozkręcił się nam jeszcze w końcówce mecz. Swoje szanse mieli Żurawski oraz Knap, jednak piłka nie znalazła już drogi do siatki. W poprzedni sezonie znakiem rozpoznawczym Pogoni było wymęczone zwycięstwo 1:0. W obecnej kampani “Portowcy” zaczynają być kojarzeni z gubienia punktów na finiszu spotkań. (TK)

Twierdza Radom wciąż niezdobyta. Tym razem podopieczni Banasika postawili twarde warunki wiceliderowi ligi, Śląskowi Wrocław. Pierwsze minuty to były zdecydowane ataki gospodarzy, a potężny strzał Machado w 9 minucie trafił jedynie w poprzeczkę. Kiedy jednak wydawało się, że Radomiak układa sobie mecz, do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Śląska czego efektem był gol niezawodnego Exposito (2.0, 36 pkt). Błąd popełnił Majchrowicz, co Hiszpan bezbłędnie wykorzystał. Napastnik Śląska jest obecnie trzecim najlepiej punktującym atakującym i biorąc pod uwagę, że nie ma konkurencji w klubie to nawet nie patrząc na terminarz wydaje się mocnym kandydatem na slot w ataku. Piłkarze Magiery nie cieszyli się długo z prowadzenia. Bajeczną bramkę znowu strzelił Leandro. A kiedy Radomiak strzela bramkę, to nie przegrywa. I tak stało się też tym razem. Ataki sunęły z obu stron, statystyki przemawiały lekko za Radomiakiem, wrażenia artystyczne być może za Śląskiem. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem, a my musimy się zastanowić czy Exposito to opcja set-and-forget oraz czy i którzy piłkarze Radomiaka skorzystają na niezłym terminarzu. (KB)

Przykład spotkania, w którym akurat statystyki nie zakłamują jego przebiegu: Lechia była lepsza, wygrała zasłużenie, choć ciężko powiedzieć na ile zawdzięcza to własnym staraniom, a na ile nie najlepszej postawie gości. Gospodarze większość groźnych akcji (w tym akcję bramkową) przeprowadzili prawą stroną boiska, gdzie ofensywnie usposobieni Żukowski i Ceesay, sprawiali mnóstwo problemów defensywie Piasta. Ten ostatni zaliczył asystę przy trafieniu Zwolińskiego (2.0, 25 pkt) i zasłużyłby na większą uwagę, gdyby nie to, że w 41 minucie doznał urazu (pierwsze doniesienia: coś ze stawem skokowym, ale póki co brak szczegółów). Niezłą zmianę dał za niego Conrado. W Lechii można również wyróżnić wykonującego część sfg Gajosa (1.9, 28 pkt) oraz całą formację defensywną, gdyż w przekroju spotkania, na stosunkowo niewiele pozwoliła Piastunkom. Przeciętny występ zaliczył z kolei Flavio, który grając większą część spotkania na pozycji 10-tki za plecami Zwolińskiego, nie miał zbyt dużego wpływu na grę. Zwolak znowu nie tylko wreszcie trafił, ale zostawił również mnóstwo zdrowia na boisku, a w końcówce mógł (powinien?) zaliczyć drugiego gola po dograniu Żukowskiego. Patrząc na terminarz Lechii, napastnik ekipy z Gdańska może być ciekawą propozycją na najbliższe kolejki, gdyż oprócz spotkania z Legią, Biało-Zieloni mają przyjemny kalendarz w kolejkach 9-12. Z kolei osłabieni goście (bez Holubka, Czerwińskiego, Vidy i Tiago Alvesa) nie byli w stanie wykreować wystarczającej liczby odpowiednio jakościowych sytuacji bramkowych. Na delikatny plus postawa Konczkowskiego i Kądziora, którzy grając razem na flance, potrafili sprokurować jakieś zagrożenie pod bramką gospodarzy. Bardzo starał się Toril, jednak efektem powyższego był raptem 1 celny strzał (z 4 oddanych). Trzy z czterech najbliższych spotkań Piast rozegra u siebie, jednak przed ewentualną inwestycją w graczy z Gliwic, radzimy dobrze sprawdzić informacje o dostępności poszczególnych zawodników, gdyż ewentualne osłabienia kadrowe mocno zmieniają oblicze tej drużyny. (MM)

Od początku na bramkę rywala ruszyli przyjezdni. Ochotę na gola miał zdecydowanie Walerian Gwilia (2.1, 6 pkt.). Gruzin już podczas pierwszego kwadransa dwukrotnie groźnie uderzał na bramkę gospodarzy. W zespole Stali niebezpiecznym strzałem zdołał odpowiedzieć Grzegorz Tomasiewicz. Po okresie krótkiej dominacji zespołu Marka Papszuna później mecz zdecydowanie się wyrównał. Do przerwy nie oglądaliśmy wielu ciekawych sytuacji. Warto tutaj odnotować tylko groźną próbę Krystiana Getingera (1.8, 21 pkt.). W przerwie trener częstochowian posłał na murawę Iviego Lopeza i jak się później okazało był to świetny wybór. Hiszpan niespełna kwadrans po rozpoczęciu drugiej odsłony trafił do siatki po strzale z rzutu wolnego. Nie popisał się w tej sytuacji Rafał Strączek, który do tej pory był bardzo dobrze dysponowany. Cały czas aktywny był Gwilia. Gruzin sześciokrotnie w meczu uderzał na bramkę Stali i egzekwował większość stałych fragmentów gry. Wydawało się, że game changerem w niedzielnym starciu będzie druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Fabio Sturgeona w 68 minucie gry. Podopieczni Adama Majewskiego starali się zagrażać bramce rywala, ale zdecydowanie brakowało konkretów. Grający w dziesiątkę Raków w końcówce starcia wypunktował przeciwnika. Dwa kontrataki zakończyły się golami Gutkovskisa oraz Wdowiaka (1.8, 21 pkt.). Miał nosa do zmian w tym meczu trener Marek Papszun. Dwóch z trzech strzelców bramek to zawodnicy, którzy pojawili się na murawie z ławki rezerwowych. (TK)

Górnik po dwóch meczach bez zwycięstwa może w końcu dopisać sobie komplet punktów natomiast Warta kontynuuje swoją fatalną serię i niedzielny mecz był dla nich już piątym z kolei którego nie potrafili wygrać. Cały mecz tak naprawde przebiegał pod dyktando gospodarzy. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył polecany przez nas jako kapitan przed tą serią gier Jesus Jimenez (2.90, 38 pkt.), który wykorzystał bardzo ładne podanie za plecy obrońców Bartosza Nowaka. Hiszpan mógł także dołożyć jeszcze jedno trafienie na początku drugiej połowy, ale jego uderzenie ze skraju pola karnego minimalnie minęło bramkę rywala. Po przerwie na boisku zameldował się mistrz świata Lukas Podolski, który wniósł trochę ożywienia do gry Górnika, ale nie przełożyło się to bramki. Warta nie stworzyła sobie w tym meczu, żadnej dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Zieloni na przestrzeni ostatnich meczów wyglądają naprawde słabo i chyba już trzeba przestać patrzeć na nich przez pryzmat poprzedniego sezonu. Z racji terminarza oraz fatalnej formy warciarzy polecamy raczej wycofywać się z inwestycji w piłkarzy Zielonych.(MW)

Legia wygrała stosunkowo pewnie, ale nie dała wielu odpowiedzi menedżerom fantasy. Mecz chwilami wyglądał jak sparing, zespół z Warszawy grał nieporadnie i nudno. Jednym z najaktywniejszych piłkarzy niedzielnego spotkania był ten, który pierwotnie miał w ogóle w nim nie wystąpić. Filip Mladenović ostatecznie zagrał i to tak, że chwilami przypominał starego, dobrego wahadłowego Legii. Serb skończył mecz z najwyższym InStatem i czterema próbami kluczowych podań. Po jego dośrodkowaniu padł gol samobójczy. Pekhart zszedł po 45 min mizernej gry. Zmienił go Emreli i choć ostatecznie trafił do siatki, też niczym nie zachwycił. Fragmenty lepszej gry miał min Muci, ale nie mamy żadnej gwarancji, że będzie grał regularnie. Aktywny był też Luquinhas. Przed Legią trudny terminarz, przeplatany meczami w Lidze Europy a tym samym będzie zbyt wiele znaków zapytania dotyczących składu osobowego. Po stronie gości najciekawiej zaprezentowali się (oprócz ambitnej grupy kibiców) Wędrychowski i Gąska. Bramkę z karnego zdobył Śpiączka. Co z tego, skoro kalendarz i postawa Górnika nie dają żadnych argumentów za inwestowaniem w tych piłkarzy. (KB)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Post