Podsumowanie kolejki – Fantastycznym Okiem [GW9]

Podsumowanie kolejki – Fantastycznym Okiem [GW9] post thumbnail image
Fanom Ekstraklasy nuda niestraszna. Zaskakujące zwycięstwa Jagielloni nad Lechem i Cracovii nad Piastem uatrakcyjniły nam weekend. Z podziwem obserwujemy rozwój Lechii i przełamującą się ekipę trenera Lewandowskiego. Minusem tych wszystkich niespodzianek jest brak pewnej ciągłości jeśli chodzi o punktujących w Fantasy, ale w tym tekście postaramy się wyróżnić najbardziej obiecujących zawodników.

Bardzo jednostronny mecz obejrzeliśmy w Łęcznej. Górnicy nie pokazali niczego, co mogłoby wlać nadzieję w serca ich kibiców. W piłkę grała Lechia i to grała chwilami ładnie. Bardzo aktywny był Conrado (1.8, 23 pkt), który wykorzystał szansę, żeby pokazać, że to on a nie Pietrzak zasługuje na skład. Kiedy Janusz Gol w bardzo nierozsądny sposób osłabił swój zespół (dwie szybkie żółte kartki), kwestią czasu wydawało się, kiedy Lechia wykorzysta przewagę. Doskonały mecz grał Flavio Paixao (2.1, 27 pkt). Poza dwoma bramkami, popisał się kilkoma bardzo ciekawymi podaniami. Jak już pisaliśmy, dużą przemianę przeszedł Maciek Gajos (1.9, 35 pkt) i w tym meczu ponownie zapunktował asystą. Swoje trafienie dołożył też Zwoliński (2.0, 32 pkt) choć przez pierwszą część meczu można było odnieść wrażenie, że jego pozycja gryzie się z obecnością Flavio na placu. Ożywienie w szeregach Łęcznej wniósł wprowadzony po przerwie Krykun, ale to notatka na marginesie, bo podopieczni Kieresia grali bardzo słabo i ciężko zgadywać, że to się zmieni z dnia na dzień. (KB)

Kiedy w Q&A przypominaliśmy, że Lech nie wygrał w Białymstoku od 2013 roku, to sami się z tego trochę śmialiśmy. Postawa obu zespołów przed tym meczem nie pozostawiała złudzeń, kto jest zdecydowanym faworytem. I choć trener Skorża przed pierwszym gwizdkiem też przyznał, że obawia się trochę iż wysoka wygrana z Wisłą może uśpić jego zespół, to mecz przebiegał pod dyktando Lecha. Optyczna przewaga nie przekładała się jednak na efekty. Co więcej, nieliczne okazje Jagi wydawały się zdecydowanie groźniejsze. We wszystkich statystykach przeważał Lech, ale to Imaz (2.5, 44 pkt)  w 71 minucie pokonał Bednarka i sensacja stała się faktem. Imaz, którego występ stał pod dużym znakiem zapytania. Imaz, który jest przedmiotem wielu rozważań menedżerów czy nie powinien być zawodnikiem z łatką “set & forget”. Trener Mamrot wspominał, że potrzebują jednego dobrego meczu, który obudzi jego zespół. Ciężko powiedzieć czy Jaga wróci na właściwe tory, ale lepszego przełamania nie mogli sobie wymarzyć. Z kolei nie ma chyba powodu do obaw dla zespołu z Poznania. Jakości tam nie brakuje, a kubeł zimnej wody czasem jest po prostu potrzebny. (KB)

Pierwsza połowa spotkania w Mielcu nie przyniosła wielu ciekawych sytuacji. Postacią, która niewątpliwie zasługuje na uwagę jest Fabian Piasecki (1.7, 27 pkt.). Napastnik Stali już na początku meczu świetnie obsłużył Maka, który chyba zamknął oczy i uderzył prosto w Majchrowicza. Później snajper gospodarzy został sfaulowany przez golkipera Radomiaka i wywalczył rzut karny dla swojej ekipy. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Grzegorz Tomasiewicz. Od początku drugiej odsłony przewaga Radomiaka zaczynała być coraz bardziej widoczna, jednak kwadrans po przerwie dobrą szansę na gola zmarnował Maksymilian Sitek, który miał przed sobą praktycznie tylko Majchrowicza. Od tego momentu zagrożenie widzieliśmy już tylko pod bramką zespołu Adama Majewskiego. Sporo ożywienia wniósł na boisku Mario Rondon (1.7, 15 pkt.). Wenezuelczyk wpierw uderzył tuż nad poprzeczką, a później trafił już w obramowanie bramki! Gol wisiał w powietrzu. Piłkę meczową miał na głowie Damian Jakubik (1.6, 24. pkt), jednak świetnie interweniował bramkarz Stali. Trzeba dodać, że prawy obrońca Radomiaka pokazał się w sobotnim meczu z bardzo dobrej strony. Finalnie mielczanie zdołali utrzymać korzystny rezultat. Niewątpliwie dużą zasługę miał w tym Rafał Strączek (1.7, 20 pkt.), który dwoił się i troił na linii bramkowej podczas ostatnich minut meczu. Stal wywalczyła trzy oczka i pokazała, że nie będzie głównym kandydatem do spadku z ligi. Czy zawodnicy mieleckiego zespołu przekonali nas do siebie w kontekście Fantasy Ekstraklasy? Tutaj sytuacja nie uległa zmianie i nadal spoglądamy bardziej w kierunku innych ekip. (TK)

„Bramka Zagłębia jak zaczarowana!” – wykrzykiwał komentator, relacjonując kolejne fantastyczne parady Hładuna. Bramkarz Miedziowych przeszedł w tym meczu samego siebie, dając lubinianom trzecie czyste konto w sezonie i trzecie zwycięstwo z rzędu. Nie chodzi tylko o obroniony rzut karny. Golkiper raz za razem bronił uderzenia Zrelaka, Grzesika lub Papeau, których Warciarze oddali aż 21. To był naprawdę niezły mecz piłkarzy trenera Tworka, ale za ładną grę i fajne akcje punktów nie dają. Punkty w Fantasy zdobył natomiast Daniel (1.9, 34 pkt), który jest must havem naszych tekstów o Zagłębiu. Trzecią bramkę w sezonie zdobył także Szysz (2.2, 46 pkt), więc nie zapominamy również o nim. Intuicja podpowiada nam, że Zagłębie nie wygra 4/5/6 meczów z rzędu, ale przy tym terminarzu (JAG, STM, CRA) nie można z nich zupełnie zrezygnować. Wartę czeka teraz mecz z Rakowem, więc niewykluczone, że znowu wrócą bez punktów – a szkoda, bo ewidentnie są na dobrej drodze do przełamania. (IB)

Dobra reklama Ekstraklasy na Łazienkowskiej. Mecz przyjemny dla oka, w którym sporo się działo i pod jedną i pod drugą bramką, a wynik do samego końca był sprawą w zasadzie otwartą. My tu jednak nie o walorach czysto piłkarskich, ale o obserwacjach pod kątem Fantasy pisać powinniśmy. A zatem: Emreli > Pekhart, to tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości. Azer jest zwyczajnie lepszym piłkarzem, a pozycja z jakiej zdołał zdobyć bramkę, musi budzić szacunek. Tradycyjnie wiatr na lewej stronie próbował robić Mladenovic, ale udawało się to z różnym efektem. Podobnie jak sfg w wykonaniu Serba. Szybki jest Kastrati, ale na razie niewiele więcej można o nim powiedzieć. Kilka fajnych piłek posłał Josue, ale jako opcja do Fantasy to on raczej występował nie będzie. To wszystko można jednak spiąć klamrą jako tak naprawdę mało istotne. Legia w czwartek zagra bowiem z Leicester w LE, a w październiku wyjedzie jeszcze na ekstremalnie trudny mecz do Neapolu, zaś w lidze zagra w tym czasie wyjazdowe spotkania z Lechią i Piastem oraz domowe z Lechem i Pogonią. Jeżeli dodamy do tego stosunkowo szeroką kadrę zespołu oraz nieuniknione rotacje w składzie, to naprawdę ciężko będzie nam znaleźć w tych okolicznościach nazwisko godne polecenia do naszych składów. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja jeżeli chodzi o Raków. Podopieczni trenera Papszuna mają już puchary z głowy, a najbliższy ligowy terminarz jest całkiem przyjazny. Bohater meczu z Legią – Ivi (2.7, 42 pkt), wydaje się zatem opcją ciężko do pominięcia. Człowiek orkiestra, który bierze udział w każdym ataku swojego zespołu i jak ponownie wszystkim uwidocznił – potrafi perfekcyjnie wykorzystać sfg. Tudor (2.2, 26 pkt) też pokazał, że grając na swojej pozycji, jest jednym z najlepszych w lidze. Gvilia z kolei jakby przemotywowany podszedł do tego spotkania, ale w dłuższej perspektywie czasowej warto pamiętać o jego statystykach strzałów i bacznie mu się przyglądać. Z drugiej strony kadra Rakowa, zwłaszcza w sektorach ofensywnych, jest naprawdę szeroka. Patrząc zatem generalnie przychylnie w kierunku zakupu graczy z Częstochowy, należy jednocześnie rozsądnie podchodzić do oceny szans poszczególnych piłkarzy na systematyczny pierwszy skład. Defensywa nie w każdej kolejce będzie przeciwstawiać się Legii i choć dotychczas Raków jest mocno na bakier z czystymi kontami w tym sezonie, to można ostrożnie założyć, że w perspektywie kilku najbliższych spotkań, powinno się to zmienić. (MM).

„Noszę dumnie barwy klubu, Jak rycerze, jak żołnierze, Zawsze mocno, całym sercem, Tylko, tylko w Słonie wierzę!” – odśpiewali kibice Termaliki przed meczem pełni wiary, że to w 9. kolejce uda im się przełamać. No i udało się! Co prawda po pierwszej połowie prędzej wyróżnilibyśmy aktywnego Nowaka (2.0, 27 pkt) (7!! strzałów w całym spotkaniu), ale niecieczanie skutecznie odpierali ataki i co jakiś czas zagrażali również kontrami. Na początku drugiej części meczu Górnik potwierdził swoją przewagę, zdobywając bramkę. To co stało się później mogło zaskoczyć wielu (ale nas niezupełnie!). W ciągu ośmiu minut Termalika strzeliła trzy gole i ustawiła sobie spotkanie. Dwa rzuty karne pewnie wykorzystał Wlazło (trzeci najlepszy strzelec Ekstraklasy), a głową trafił Śpiewak, któremu asystował, polecany przez nas, Kukułowicz (0.5, 18 pkt).

Zawiódł Jimenez, nie oddając ani jednego strzału. Imponowały boki obrony i zawziętość Termaliki, a także aktywność Nowaka. Trudno zakładać, że BBT będzie teraz regularnie punktowało, ale odkąd poleciliśmy Kukułowicza zanotował on dwie asysty w dwóch meczach i przejął wszystkie stałe fragmenty gry (poza karnymi). Nowaka w ostatniej chwili sprzedaliśmy z drużyny Wyboru Skauta i choć była to słuszna decyzja to warto docenić jego aktywność (tydzień temu 5/4 kluczowych podań, teraz 7/2 strzałów). (IB)

Śląsk pozostał niepokonaną ekipą w PKO Ekstraklasie! Zespół Jacka Magiery zwyciężył 3:1 w meczu z Wisłą Płock, ale na pewno nie była to łatwa wygrana. Tak naprawdę gospodarze mieli sporo szczęścia, że wywalczyli dwa rzuty karne po zagraniach ręką rywala. Ich skutecznym wykonawcą był Robert Pich (2.1, 43 pkt.). Trzeba jednak dodać, że przy pierwszej jedenastce blisko odbicia piłki był Kamiński. W zespole “Nafciarzy” fajnie pokazał się Piotr Tomasik (1.7, 13 pkt.), który sporo szarpał na lewej stronie i zaliczył nawet asystę drugiego stopnia, jednak za nią punktów nie ma… Warto nadmienić, że w pewnym momencie z gola mogli cieszyć się już posiadacze Erika Exposito, ale finalnie bramka nie została uznana. Po drugiej stronie kapitalną okazję zmarnował Jorginho, a swoją szansę miał również Sekulski. Maciej Bartoszek trochę zaskoczył wyjściowym składem na ten mecz. Dopiero kwadrans po przerwie zameldowali się na murawie Furman oraz Warchoł. Szczególnie patrzyliśmy w kierunku drugiego z wymienionych, ale tym razem pomocnik Wisły nie zdołał zapunktować. Nie polecamy jednak rezygnować w tym momencie z Warchoła. Z kolei przed “Wojskowymi” teraz dwa trudne mecze i radzimy poważnie się zastanowić przed ewentualnym kupnem zawodnika zespołu Jacka Magiery. (TK)

Kibice Pogoni nie przespali wielu nocy, dyskutując czy projekt Runjaić już się wypalił. Głosów za i przeciw nie brakowało, tymczasem Pogoń pojechała do Krakowa i w swoim starym stylu wygrała 1:0. Akcja bramkowa to przede wszystkim inteligentne zachowanie Dąbrowskiego, który zmienił ciężar gry. Bramka Silvy nie przykuła naszej uwagi, bo Hiszpan nie ma pewnego składu. Jak się okazuje nie tylko on, bo np Kucharczyk wszedł na boisko dopiero w 66 minucie. Całe spotkanie skupione było na walce w środku pola i nie obfitowało w okazje bramkowe. Kilka razy ciekawie w ofensywie pokazał się Bartkowski, który skorzystał z wolnego miejsca na lewej obronie. Przed Pogonią stosunkowo łatwy terminarz, więc być może warto będzie pochylić się nad wyborami ze Szczecina. Wisła zaś niczym nie zaimponowała w tym meczu. Ciekawych nazwisk w optyce fantasy tam nie brakuje, ale na razie Biała Gwiazda zaliczyła drugi mecz bez strzelonej bramki. I z mikrymi okazjami do takowej. Być może mecz w Gliwicach będzie idealny do przełamania się w tej kwestii.

Słodycz zwycięstwa Portowcy okupili koszmarną kontuzją Kacpra Smolińskiego. Zerwane więzadło krzyżowe oznacza długą przerwę młodego piłkarza. (KB)

Z całą pewnością nie był to nudny, poniedziałkowy, jesienny wieczór z Ekstraklasą, jakiego zapewne znaczna część widzów się spodziewała. W Gliwicach obie ekipy wyszły z nastawieniem na zwycięstwo, co dało nam w efekcie bardzo przyjemne z punktu widzenia bezstronnego obserwatora spotkanie. W pełni zasłużone zwycięstwo Pasów i trzeba podkreślić, że w tym wyniku nie ma żadnego przypadku. Goście byli drużyną tego dnia zdecydowanie lepszą i wygrali zasłużenie. A skoro od nich zaczynamy, to oczywiście bohaterem pierwszego planu zdobywca 3 bramek, Pelle (2.2, 55 pkt). Jego stoicki spokój w korelacji z technicznymi umiejętnościami jest bezcenny dla ekipy trenera Probierza. Warto odnotować, że po zejściu Alvareza, to znowu Pelle przesunięty został na pozycję wysuniętego napastnika i swoją trzecią bramkę zdobył już grając w tym ustawieniu właśnie jako striker. Było to zresztą profesorskie wykończenie, których zbyt często na boiskach Ekstraklasy nie widujemy. Na uwagę zasługuje również gra Siplaka (1.6, 18 pkt), który zaliczył dwie asysty po świetnych wrzutkach z rzutów wolnych. Nie były to przypadkowe piłki, a powtarzalność wykonywania sfg na wysokim poziomie, czyni (zdrowego!) Siplaka dość ciekawą opcją. Czysto piłkarsko na wyróżnienie zasłużyli jeszcze na pewno Knap i Rapa, a także – moim zdaniem – bardzo fajnie przyspieszający akcje Pasów Alvarez, ale nie są to już opcje atrakcyjne pod kątem Fantasy. Dwa zdania o ekipie gospodarzy. Przede wszystkim posypała się gdzieś szeroko pojęta organizacja gry defensywnej Piasta. I nie chodzi tu tylko o postawę obrońców, ale całościowo o to, jak obecnie (nie) broni ekipa trenera Fornalika. Ci którzy mają w składzie Placha czy Konczkowskiego, powinni wziąć pod uwagę, że o czyste konta Piastunek może być w takiej dyspozycji naprawdę trudno. Z przodu z koeli starał się Kądzior, ale dostawał dość mizerne wsparcie od swoich kolegów. Na marginesie warto odnotować dobrą zmianę, którą dał Ameyaw. Biorąc pod uwagę, że Vida opuścił plac gry z niezdiagnozowanym jeszcze urazem, to młody zawodnik może dość niespodziewanie zaatakować podstawowy skład Piasta w kolejnym spotkaniu. (MM) 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Related Post