Fantastycznym Okiem [GW12]

Fantastycznym Okiem [GW12] post thumbnail image
Exposito, Zahović i Toril; trio, które zaskoczyło i zasłużenie zapracowało na miano najlepszych w dwunastej kolejce Fantasy. 3,7 bramki na mecz! Siódma porażka Legii i rozstanie z Michniewiczem, a z drugiej strony dziewiąte spotkanie Rakowa bez przegranej. 12. seria gier była ciekawa i atrakcyjna, a my opisaliśmy ją w optyce Fantasy! Zapraszamy do lektury!

Dominacja Radomiaka. Imponowali Machado i Maurides (1.5, 30 pkt). Dobrze pokazał się także Angielski (1.8, 39 pkt). Majchrowicz (0.7, 35 pkt) z Abramowiczem zasługiwali na czyste konto, ale rozluźnienie drużyny nie skończyło się dobrze. Śpiączka zupełnie niewidoczny, ale to efekt fatalnej gry Górnika. Poza tym mecz bez historii. (IB)

Tym razem logika Ekstraklasy nie sprawdziła się i faworyt meczu, czyli Lech Poznań ograł u siebie Wisłę Płock 4:1. Przed meczem zapowiedziane były rotacje w składzie Lechitów i udało nam się przewidzieć dwie z czterech zmian, których dokonał Maciej Skorża. Mianowicie Pereira za Satkę oraz Murawski za Kalstroma. Dwie następne zmiany to Ramirez za Amarala oraz Douglas za Rebocho. Gospodarze od początku meczu zaatakowali bramkę Wisły, a gola po stałym fragmencie gry zdobył wspomniany przez nas w zapowiedziach przed tą kolejka Salamon (2.10, 61 pkt.). Goście szybko odpowiedzieli trafieniem wyrównującym. Zamieszanie w polu karnym Lecha wykorzystał Lagator i posłał piłkę obok bezradnego Bednarka. Do końca pierwszej połowy brakowało konkretów jednej i drugiej drużynie i wynik nie uległ zmianie. Po przerwie na boisku istniała już tylko drużyna gospodarzy, która wrzuciła wyższy bieg i nie dała żadnych szans Płocczanom. Prowadzenie Lechowi dał Murawski, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza Wisły Płock. Na lewej stronie boiska szalał jeden z lepszych zawodników tego spotkania czyli Kamiński (2.30, 77 pkt.), którego zejścia z boku boiska sprawiały sporo problemów obrońcom Wisły. Właśnie jeden z takich rajdów Kamiński zakończył golem. W drugiej połowie na placu gry zameldował się wyczekiwany przez wszystkich graczy Fantasy Amaral (2.30, 78 pkt.) i zrobił to, co do niego należało. Najpierw zaliczył asystę przy trafieniu Kamińskiego, a następnie wykorzystał błąd obrońcy Wisły i po samotnym rajdzie z połowy boiska pokonał golkipera gości. Lech potwierdza wysoką dyspozycję i naprawdę warto posiadać trzech graczy z Kolejorza w swojej drużynie Fantasy. (MW)

Teoretycznie wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Raków wygrał, strzelił trzy bramki i znowu nie zachował czystego konta. W piątym mecz z rzędu punkty dał niezawodny Lopez (2.8, 73 pkt). I to mimo niestrzelonej jedenastki. Punkty powinien dać też Gutkovskis (2.2, 41 pkt) ale jego dobitka była tak nieudolna, że skończyła się samobójem gracza Słoni. W przypadku Łotysza warto przyjrzeć się jego zdrowiu przed kolejnymi meczami. Fantastyczną pracę wykonał kilkukrotnie polecany przez nas Tudor (2.2, 51 pkt). Wywalczył karnego, zaliczył dwie asysty i zdobywając 11 pkt wskoczył do dziesiątki najlepiej punktujących pomocników. Punktów nie przyniósł Gwilia, ale jego siedem celnych kluczowych podań powinno robić wrażenie. I robi. Tak samo jak rewelacyjna interwencja w obronie i asysta drugiego stopnia. Z tym że Gruzin ani nie jest pewien pełnego wymiaru czasu na boisku, ani jego potencjał statystyczny na razie nie przekłada się na punkty. Bramka Petraska jest również godna pochwały, ale obrońca musiałby regularnie strzelać, żeby przy tylu traconych bramkach przez zespół, inwestycja w defensywę Rakowa miała sens. O Niecieczy nie warto pisać. Znowu zostawili po sobie dobre wrażenie i strzelili dwie bramki, ale kluczowe jest dla nas, że z tej heroicznej walki nie ma punktów w Fantasy. Na podkreślenie zasługuje być może fakt, że tym razem uznania w oczach szkoleniowca nie znalazł młody Kukułowicz. (KB)

Lechia w końcu zatrzymana! Na początku spotkania wydawało się, że gospodarze nie będą mieć problemów z odniesieniem zwycięstwa. “Biało-Zieloni” od początku ruszyli na swoich rywali i już w dziesiątej minucie po podaniu Flavio Paixao do siatki trafił Łukasz Zwoliński. W trakcie trwania pierwszej odsłony przewaga gdańszczan stopniowo malała i w końcu stroną atakującą stali się przyjezdni. Tutaj trzeba wyróżnić Lukasa Podolskiego (2.4, 13 pkt.), który raz bardzo groźnie uderzał, a za drugim razem ładnie obsłużył Dadoka. Niezłe zawody grał również Bartosz Nowak (2.0, 43 pkt.) i udokumentował swój występ golem zaraz przed przerwą. Druga połowa była już zdecydowanie gorsza od pierwszej części gry. Najlepsze okazje na trafienia mieli chyba Nowak oraz Jimenez. Zawiodła Lechia, po której spodziewaliśmy się na pewno więcej. Podopieczni Tomasza Kaczmarka nie potrafili sobie stworzyć dobrych szans do zdobycia bramek. Przed “Biało-Zielonymi” teraz teoretycznie trzy łatwiejsze mecze, więc raczej odradzamy ich sprzedaż nawet po jednym gorszym spotkaniu. Górnik gra w kratkę. Za tydzień ekipa Jana Urbana zmierzy się u siebie z Zagłębiem i nos nam podpowiada, że pozbycie się Jimeneza (38% posiadania) przed tym pojedynkiem nie będzie dobrym rozwiązaniem.(TK)

Luka Zahović show! Napastnik Pogoni niespodziankowo pojawił się w pierwszym składzie i zaskoczył obrońców Jagielloni. Najpierw jego strzał dobił Żurawski, później zaliczył dwie asysty, a na końcu zdobył również bramkę. Pochwalić należy również Grosickiego, który stwarzał bardzo dużo zagrożenia po dośrodkowaniach z rzutów rożnych, a jak się później okazało, również po akcjach z gry (w ten sposób zdobył bramkę, ale niestety okupił ją kontuzją). Bardzo dobrze grał także Mata, ale czystego konta nie zachował. Imaz (2.6, 55 pkt) najpierw zaliczył piękną asystę, a później mógł poprawić wynik uderzeniem z karnego (finalnie ładną interwencją popisał się Stipica). Problemem Pogoni (w przeciwieństwie do Jagi) jest to, że czekają ich dość trudne mecze (leg, rcz, ŚLĄ), więc trudno polecać konkretnych zawodników z tej rozpędzającej się ekipy. (IB)

Na boisko w Krakowie wyszła jedna drużyna i nie byli to gospodarze. Dość powiedzieć, że przy 22 strzałach, w tym 13 (!) celnych gości, Wiślacy jedynie dwukrotnie uderzyli celnie w światło bramki. Jedyny zawodnik, przy którego nazwisku można postawić mały plus to Yeboah, który indywidualnymi akcjami próbował w jakikolwiek sposób rozruszać grę Wisły. Wynik nie wziął się jednak znikąd. Postawa defensywy gospodarzy i dominacja gości w środkowej strefie, były do tego kluczem. Trener Gula na pomeczowej konferencji nie chciał tłumaczyć postawy zespołu problemami zdrowotnymi kilku piłkarzy (Kliment, Brown Forbes, El Mahdioui), choć o nich wspominał. Mecz dla Wisły do zapomnienia, a biorąc pod uwagę, że Białą Gwiazdę czekają teraz dwa wyjazdy: do Płocka i Białegostoku, przedzielone derbami z Cracovią, to kto wie czy piłkarze spod Wawelu nie są z kolei obecnie do zapomnienia dla graczy Fantasy. Odwrotnie jest z tymi ze Śląska. Terminarz (bbt, JAG, pog, STM) nie jest zły, a liczba strzelonych bramek i wykreowanych sytuacji musi robić wrażenie. Oczywistym jest polecenie Exposito (2.1, 63 pkt), który błysnął hattrickiem, a tak naprawdę mógł mieć tych bramek jeszcze więcej, bo miał ku temu okazje. Oprócz tego aktywny był Praszelik (1.8, 48 pkt), który skończył mecz tylko z asystą, ale oddał też 3 strzały w tym 2 celne i to w sytuacjach, które mogły zakończyć się bramkami. Dość zaskakująco, przy tej liczbie trafień, bezpośredniego udziału nie miał przy żadnym Pich, ale nie można do końca zapomnieć o nim jako o opcji. Oprócz tego po pierwszym od dłuższego czasu czystym koncie, na radary wracają wybory defensywne ze Śląska. Verdasca (1.7, 23 pkt) z bramką, a Stiglec (1.9, 30 pkt) z asystą. Bardzo krótko grał Garcia (1.9, 31 pkt), a mimo to mógł spokojnie w dwóch sytuacjach zaliczyć i trafienie i asystę. Jest w kim wybierać, a dokonując swoich selekcji nie zapomnijcie rzucić okiem na nasze przedmeczowe raporty – nie wszyscy bowiem z wymienionych opcji defensywnych, muszą mieć pewne miejsce w składzie (choć oczywiście takim spotkaniem niektórzy mogli się do statusu gracza podstawowego mocno zbliżyć). (MM)

Wynik, który tak naprawdę dość dobrze oddaje przebieg spotkania. W pierwszej połowie lepsi byli goście, w drugiej lepsze wrażenie sprawiali gospodarze. W kontekście Fantasy skoncentrujmy się jednak na istotnych nazwiskach. Wciąż 5% managerów w Fantasy wierzy w Figo i to jest zawodnik, którego ciężko po tym spotkaniu jednoznacznie ocenić. Z jednej strony bramka stadiony świata i z wartych odnotowania – drugie uderzenie, również świetne, ale doskonale obronione przez Hrosso (zbite na słupek). Ale poza tym? Umówmy się, że mocno przeciętne zaangażowanie w grę. Bardzo liczna grupa managerów posiada w dalszym ciągu Szysza, którego z kolei nie sposób po tym meczu wyróżnić. Kompletnie przespana pierwsza połowa, w drugiej jakby lepiej, ale jeden niecelny strzał to wszystko na co było stać Patryka. Mały plusik przy Bartolewskim, za jego aktywność w akcjach ofensywnych. Świetna postawa w bramce Hładuna, uchroniła Zagłębie przed stratą bramki w pierwszym kwadransie meczu. Ciężko jednak rozważać jako opcję przedstawicieli defensywy Miedziowych. Zagłębie z takim środkiem obrony (Kruk-Pantić) z całą pewnością będzie tracić bramki, bo wygląda to cały czas bardzo niepewnie. Zwłaszcza, że w 4 następnych kolejkach czekają ich 3 wyjazdy, w tym do Gdańska i Częstochowy. Terminarz Pasów również nie rozpieszcza i choć poziom gry podopiecznych trenera Probierza wygląda ostatnio nieco lepiej (dzisiaj kilka zaskakująco niezłych akcji, w tym ta bramkowa), to ciężko powiedzieć, żeby którykolwiek z ich zawodników szczególnie przekonał do siebie tym spotkaniem. Dobra zmiana Rasmussena, równa, niezła forma Rapy i znowu – Pelle grający po zmianie Piszczka w drugiej połowie na 9. Jedynie on pozostaje przy tym realną opcją, choć i w tym przypadku terminarz nie rozpieszcza (RAD, wis, RAK). (MM)

Gdyby w zeszłym sezonie ktoś powiedział głośno, że w pojedynku Warty ze Stalą to goście są delikatnym faworytem – większość z nas popukałaby się w czoło. Ktoś przytomny przypomniałby jednak, że Stal w kwietniu również wywiozła 0:0 z Grodziska. I były to całkiem podobne spotkania. Delikatnie mówiąc, mało porywające. Z drugiej jednak strony, po pięciu porażkach z rzędu, można przyjmować, że jeden punkt piłkarze Tworka doliczyli sobie bez marudzenia. Frazesy o sprawiedliwych remisach są banalne i wyświechtane, ale do tego spotkania zwyczajnie pasują. Czyste konto Lisa już banalne nie jest. Bramkarz Warty mimo słabej postawy zespołu, jest czwartym najlepiej punktującym goalkiperem Fantasy. Patrząc na terminarz, ciężko jednak uwierzyć, żeby mogł ten dorobek znacząco powiększyć (LGD, pia, WPŁ, lpo). Polecany przez nas Mak (1.8, 60pkt) nie zdobył bramki, ale dwukrotnie był bliski trafienia i kolejnego punktowania. W najbliższym czasie ciężko będzie Białemu Mbappe o bramki, bo terminarz Stali jawi się jak najgorszy koszmar (LPO, leg, LGD, ślą) (KB)

Z pojedynku na przełamanie obronną ręką wyszedł Waldemar Fornalik, a jego Piast wysoko i zasłużenie ograł Legię. Może gdyby Emreli nie zaliczył trzech słupków (dwóch w jednej akcji) to mecz potoczyłby się inaczej, Michniewicz zachował posadę, a my szukalibyśmy monet na inwestycję w legionistów. Stało się jednak inaczej, więc koncentrujemy się tylko na zespole z Gliwic. Zespole, który do tego spotkania też nie zachwycał, więc teraz trzeba się pogłowić czy była to dyspozycja dnia czy iskra, która uruchomi maszynę również na kolejne mecze. Bank hattrickiem rozbił Toril (1.9, 44 pkt). Chwała mu za ten wyczyn, ale ciężko powiedzieć czy to znacząco odblokuje Hiszpana. Do tej pory jego statystyki nie były imponujące. Kiedy ostudzić emocje i spojrzeć w tabele meczowe, to postawa Piasta w tym meczu również nie powalała na kolana, w zdecydowanej większości statystyk dominowała Legia. Zespół z Gliwic był jednak skuteczny do bólu, dobre zawody rozegrali Sokołowski, Kądzior (asysta) i Chrapek (asysta); piłkarze z potencjałem, ale bez liczb. Przed Piastem mecz pucharowy, a potem wyjazd do Białegostoku. Warto się im przyglądać. Temat Legii pomijamy, ale nie wolno zapominać, że zespół Michniewicza atakował, chwilami zamykał Piasta w zamku, miał swoje okazje, niektóre wyśmienite. Brakowało skuteczności i chemii. Po tym meczu pracę stracił Michniewicz i choć raczej żadnej rewolucji w składzie nie będzie, to trzeba dać szansę nowemu trenerowi (na ten moment będzie to Marek Gołębiewski z rezerw) i zobaczyć czy efekt nowej miotły przyniesie rezultaty. Pierwsza okazja już w czwartek, w meczu Pucharu Polski. (KB)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Related Post