[Fantasy 1 Liga] Zapowiedź 29 kolejki

[Fantasy 1 Liga] Zapowiedź 29 kolejki post thumbnail image

Już dzisiaj rozpoczynamy kolejny maraton w rozgrywkach Fortuna 1 liga. W ciągu osiemnastu dni rozegramy cztery kolejki, które mogą być rozstrzygające w walce o awans, baraże oraz utrzymanie. W pierwszej z nich mamy dwa niezwykle interesujące spotkania czołowych drużyn. ŁKS w oficjalnym otwarciu swojego stadionu podejmie Chrobrego, a w Kielcach Korona zagra z rozpędzoną Arką. Przed nami także derby na Śląsku, GKS Tychy kontra GKS Katowice.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Stomil Olsztyn

Podbeskidzie cały czas walczy o przełamanie złej passy meczy bez zwycięstwa. Ich liczba wynosi już dziesięć, a presja na zespole rośnie. Z drugiej strony oglądając ich ostatni mecz z Miedzią trudno wytłumaczyć ten fakt. Górale w drugiej połowie zdominowali lidera. To zresztą nie pierwsze spotkanie, gdy przeważają w drugiej odsłonie, ale też nie pierwsze w którym muszą gonić wynik. Tym razem trenerzy postanowili wpłynąć na zespół zmianą ustawienia i wyjściowej jedenastki. Nie przyniosło to zamierzonego skutku, dlatego już w przerwie zobaczyliśmy trzy zmiany. Korzystnie wpłynęły one na zespół. Z dobrej strony w ofensywie pokazali się Merebaszwili (2.1, 17 pkt.) i Roman (2.3, 17 pkt.). Tych dwóch zawodników napędzało ataki swojej drużyny, a jedno z zagrań Hiszpana mogło być ozdobą całej kolejki, gdyby wykorzystał je Milašius (zawieszony ze Stomilem). Niestety Litwin fatalnie spudłował. I tutaj trafiamy na słowo klucz w grze Podbeskidzia… niedokładność. Jeśli poprawią ten element powinni osiągnąć upragniony cel, czyli zwycięstwo. Niezawodny pozostaje Biliński (3.4, 26 pkt.) i bez niego trudno wyobrazić sobie grę tego zespołu, jego przełamanie i pierwszą wygraną. Jesienny mecz ze Stomilem zakończył się zwycięstwem Górali 4:2, po dwóch trafieniach wspomnianego Bilińskiego oraz jednym Merebaszwiliego i Bierońskiego, który szuka cały czas swojej formy z jesieni. Do składu wraca lider defensywy, Rodríguez.

Stomil przystępował do meczu z GieKSą z wielkimi nadziejami na zdobycz punktową oraz odczarowanie swojego stadionu. Mieli do tego podstawy po pokonaniu lidera z Legnicy. Niestety dla kibiców z Olsztyna zawodnicy trenera Jacka po raz kolejny zawiedli w domu, choć pierwsze 20 minut wyglądało ciekawie w ich wykonaniu. W ofensywie brylował w tym czasie Moneta. Po tym dobrym fragmencie miejscowi oddali jednak inicjatywę. Mało widoczny był Mikita. Ciężko wytłumaczyć jego spadki formy w domowych potyczkach. Ukoronowaniem jego niemocy w spotkaniu przeciwko GKS-owi był słaby strzał z karnego, obroniony przez Kudłę. Od tego momentu GKS poczuł się pewnie i przełożył to na zwycięstwo. Na gratulacje zasługuje natomiast Tobiasz. Był najjaśniejszym punktem zespołu i w kilku akcjach ratował go przed utratą bramki. Teraz przed Stomilem kolejny wyjazd, ale trzeba przyznać, iż przegrał on niezwykle istotny mecz w perspektywie walki o utrzymanie. Ostatnia wizyta piłkarzy z Warmii w Bielsku-Białej skończyła się porażką 0:2. Swojej szansy na lepszy wynik mogą upatrywać w niemocy Podbeskidzia oraz swoim bilansie meczy wyjazdowych. Ostatnich czterech nie przegrali, ale tym razem będą musieli radzić sobie bez Mikity. Nie wróży to dobrze

Miedź Legnica – Sandecja Nowy Sącz

Miedź złapała małą zadyszkę w drodze do Ekstraklasy. Wprawdzie w ostatnim meczu mieli trudniejszego rywala niż Stomil, ale ich postawa w drugiej połowie meczu przeciw Podbeskidziu może trochę niepokoić fanów. Piłkarze Łobodzińskiego zupełnie oddali pole, cofnęli się i chcieli bronić wyniku. To zemściło się na nich już w drugim meczu z rzędu. Trwa niemoc strzelecka Makucha (piąte spotkanie bez bramki), a kilkoma niepewnymi interwencjami popisał się Lenarcik. Trzeba przyznać, że pozycja bramkarza będzie wymagała wzmocnienia po awansie. Liderem drugiej linii w tej rundzie pozostaje Chuca (2.0, 43 pkt.). Jest aktywny, wychodzi na pozycje i stwarza okazje do strzałów nie tylko sobie, ale także kolegom z zespołu. Mimo straconych goli w końcówkach pewnym punktem pozostaje także formacja obronna. Częściej w akcjach ofensywnych w Bielsku mogliśmy oglądać Carolinę, który zapisał na swoim koncie bramkę. Przy stałych fragmentach cały czas niebezpieczny pozostaje Mijuśković (2.3, 45 pkt.). Teraz w domowym spotkaniu z Sandecją Miedź będzie chciała się pokazać swoim kibicom oraz wrócić na zwycięską ścieżkę. Nie pomoże jej w tym zawieszony za kartki Zapolnik. Jego brak może być sporym osłabieniem. Dwa ostatnie mecze w których Miedź oficjalnie była gospodarzem spotkań z Sączersami kończyły się wynikiem 3:1. W 2019 roku zwyciężyła Sandecja, a rok później gospodarze. Taki wynik padł także jesienią.

Po świetnym i pechowo przegranym meczu w Łodzi podopieczni trenera Dudka liczyli na punkty w meczu z Resovią, ale tym razem nie zgrali tak dobrego spotkania. Najlepszym dowodem na to była statystyka strzałów. Jeden celny strzał na bramkę rywali, oddany w pierwszej połowie, to zbyt mało. Mecz bez gola zaliczył także Zjawiński (2.1, 48 pkt.). Pomimo tego, jak zawsze był liderem poczynań ofensywnych swojego zespołu i stwarzał największe zagrożenie w polu karnym przeciwnika. Nie warto pozbywać się go ze swojego składu, nawet w perspektywie meczu z liderującą Miedzią. W linii pomocy kilka ciekawych zagrań pokazał Šovšić (2.1, 15 pkt.). Najlepiej punktujący w poprzedniej rundzie pomocnik teraz pozostaje bez bramek i asyst. Można dostrzec u niego jednak wzrost formy. Tą podtrzymuje natomiast Fall (1.3, 33 pkt.), który kolejny raz był bliski zdobycia swojej pierwszej bramki. W rundzie jesiennej Sandecja wystąpiła na stadionie w Legnicy w roli gospodarza. Jak już wspominałem spotkanie z Miedzią także zakończyło się wynikiem 3:1. Tym razem dla „Miedzianki”, a dwie bramki zdobył wówczas Makuch.

Apklan Resovia – Zagłębie Sosnowiec

Resovia niczym nie zaskoczyła nas w spotkaniu z Sandecją. Nadal niewidoczni są jej napastnicy, a wiodącym postaciami pozostają obrońcy. Rzeszowianie nie mają wprawdzie jeszcze serii Podbeskidzia, ale zaliczyli już szósty mecz bez zwycięstwa. Pozytywną wiadomością dla ich kibiców może być to, iż ostatni raz cieszyli się z trzech punktów w meczu domowym. Przestał punktować Mikulec. W meczu z Sandecją w ofensywie lepiej zaprezentował się natomiast mniej widoczny we wcześniejszych spotkaniach Jaroch (1.8, 18 pkt.).. Wyróżnić możemy ponownie Eizenchart. Najaktywniejszym zawodnikiem Resovii w starciu z Sandecją był natomiast Mróz (1.8, 29 pkt.). To on oddał najniebezpieczniejsze strzały na bramkę Pietrzkiewicza i można przypuszczać, że będzie także największym zagrożeniem dla Gliwy, biorąc pod uwagę pomocników gospodarzy.

Zagłębie przyjedzie do Rzeszowa po bezbramkowym remisie na własnym stadionie z ŁKS-em. Zakończyli tym samym swoją serię meczy ze straconą bramką, co niewątpliwie cieszy trenera Skowronka. Pierwszy raz w tym sezonie ligowym, w wyjściowej jedenastce zabrakło Szymona Sobczaka. Potwierdza to obniżkę formy tego zawodnika, zwłaszcza, że jego zmiennik Sanogo nie rozegrał porywającego spotkania. Zagłębie, podobnie jak w meczu z Koroną, zagrało wysokim pressingiem, co wymuszało na początku zmagań wiele niedokładności po stronie przeciwnika oraz pozwalało na częste odbiory. Potem mecz był wyrównany i końcowy wynik można uznać za sprawiedliwy. Choć wydaje mi się, że klarowniejsze sytuacje stworzyło sobie w nim Zagłębie. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał wprowadzony po przerwie Szumilas. W atakach gospodarzy przez całe spotkanie widoczny był Pawłowski(2.0, 26 pkt.) i sporo piłek przechodziło właśnie przez niego. Podopieczni Skowronka mają 6 punktów przewagi nad strefą spadkową. Ta przewaga wydaje się bezpieczna, ale w Rzeszowie z pewnością zagrają o pełną pulę. Przed rokiem, w ten sam kwietniowy weekend ich wyjazd na Podkarpacie zakończył się wywiezieniem 3 punktów. Do poprawy w grze Zagłębia są zdecydowanie stałe fragmenty gry. W tym sezonie po rzutach wolnych lub rożnych zespół zdobył jedynie 3 bramki.

ŁKS Łódź – Chrobry Głogów

ŁKS przywiózł z Sosnowca jedno oczko, które nie może zadowalać zarówno drużyny, jak i jej kibiców. W początkowej fazie tamtego spotkania jego piłkarze mieli problem z wyjściem spod wysokiego pressingu, a w ich grze do przodu było dużo niedokładności. Trener Pogorzała wspominał na pomeczowej konferencji o długiej trawie uniemożliwiającej jego zawodnikom grę kombinacyjną. Cóż… myślę, że nie był to powód słabszego spotkania w ich wykonaniu. Natomiast na idealną murawę będą mogli liczyć w starciu z Chrobrym, które będzie równocześnie oficjalnym otwarciem stadionu im. Króla. Można spodziewać się kompletu publiczności i presji na wygraną ŁKS-u, z którą jego piłkarze nie zawsze dobrze sobie radzą. Równocześnie zawodnicy będą chcieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności przy klubowym „święcie”. Przeciwko Zagłębiu pierwszy raz w tym sezonie mogliśmy oglądać pierwszą jedenastkę łódzkiej drużyny bez zmian w porównaniu z poprzednim spotkaniem. Taka stabilizacja wpływa z pewnością korzystnie na zawodników. W rolę dziewiątki ponownie próbował wpisywać się Ricardinho i choć był aktywny oraz miał swoją okazję, to moim zdaniem ŁKS-owi w tamtym spotkaniu właśnie typowej 9 brakowało. W składzie meczowym brakowało Corrala. Być może większe szanse będzie otrzymywał Jurić. W obronie poprawnie zagrał Szeliga, podłączając się również do akcji ofensywnych. Trudno kogoś szczególnie wyróżniać po przeciętnym występie. Z pewnością w orbicie naszych zainteresowań pozostaje Pirulo (2.4, 36 pkt.). Hiszpan oddaje zdecydowanie najwięcej strzałów (62) na bramkę rywali spośród wszystkich zawodników ŁKS-u. Na trzecim miejscu w tej statystyce jest Szeliga z 32 strzałami. Wyraźnie coraz lepiej i gra młodzieżowiec Ibe-Torti (1.6, 12 pkt.).

W opinii trenera Djurdjevicia Chrobry był piłkarsko lepszym zespołem w spotkaniu z Koroną. Nie mogę się z nim zgodzić patrząc na grę jego zawodników w pierwszej połowie tamtego spotkania. Mieliśmy w nim małą powtórkę z meczu przeciw Jastrzębiu i słabsze pierwsze 45 minut w wykonaniu ekipy z Głogowa. Niedokładność, straty i wolne rozgrywanie akcji ułatwiały przyjezdnym niwelowanie zagrożenia. Zupełnie odmieniony zespół Chrobrego zobaczyliśmy w drugiej części spotkania. Już na samym początku po świetnej, szybkiej wymianie podań padła wyrównująca bramka Rzuchowskiego (1.9, 43 pkt.), niewątpliwie najlepszego obecnie zawodnika tej drużyny. Złapał dobrą formę, którą potwierdza asystami i bramkami. Do składu wraca po zawieszeniu Zimann (2.1, 22 pkt.). Chrobry z ŁKS-em grał pięciokrotnie, wygrywał dwa z tych spotkań, a trzy przegrał. Mają również niekorzystny bilans bramkowy, który wynosi 2:7. Teraz jadą na piłkarskie święto do Łodzi. Otwarcie stadionu, koncert Margaret i pełne trybuny zapowiadają ciekawe widowisko, w którym większa presja będzie spoczywać na miejscowych. To z pewnością pomoże Chrobremu, który lepiej radzi sobie w starciach przeciwko drużynom z czołówki.

Korona Kielce – Arka Gdynia

Korona podejmie u siebie Arkę w meczu na szczycie 29 kolejki. Jest to niezwykle istotne dla niej spotkanie z perspektywy walki o drugie miejsce w tabeli. Z pewnością piłkarze trenera Ojrzyńskiego przystąpią do niego skoncentrowani i w najlepszym możliwym zestawieniu. Podczas spotkania w Głogowie mogliśmy od pierwszych minut oglądać na murawie Podgórskiego, Łukowskiego, Błanika oraz Szykawkę. Nie wiem, czy na równie ofensywne zestawienie postawią w Kielcach. Łukowski wyprowadził swój zespół na prowadzenie po golu z karnego. Podgórski bardzo dobrze pracował w defensywie, równocześnie podłączając się jak zawsze do akcji ofensywnych. Jeśli zagra w najbliższym meczu będzie miał trochę więcej pracy z tyłu, grając przeciwko wracającemu do formy Kobackiemu. Drugi mecz bez bramki i asysty zaliczył Błanik, choć miał swoje szanse na zmianę tej sytuacji. Brakowało niewiele. Coraz lepiej radzi sobie natomiast Szykawka. W starciu z Chrobrym miał dwie świetne okazje do zdobycia gola. To będzie wyjątkowe starcie dla trenera Ojrzyńskiego i Zarandii. Gruzin rozegrał w barwach gdyńskiego klubu 59 spotkań, w których zanotował 10 bramek i 10 asyst. Teraz pod okiem znanego mu trenera pracuje nad powrotem do pełni formy fizycznej. Leszek Ojrzyński święcił z Arką swoje największe sukcesy.  W 2017 roku zdobywał Puchar i Superpuchar Polski. Trener Ojrzyński tylko raz grał w swojej karierze przeciwko Arce. Prowadzona przez niego Wisła Płock zremisowała 1:1. Tym razem interesują go zapewne tylko trzy punkty. Z Kielc płynęły w tym tygodniu informacje na temat choroby wśród zawodników. „ Niestety, nie będziemy mogli skorzystać ze wszystkich zawodników. Dopadła nas epidemia grypy. Wypadło siedmiu piłkarzy.. W środę wrócił tylko jeden. Mamy jeszcze chłopaków, którzy wracają po kontuzjach. Na kilku pozycjach jest ostra rywalizacja, co daje nam ból głowy.” – przyznał opiekun  kieleckiego zespołu.

Arka zagra w Kielcach bez Marcjanika oraz Bednarskiego. Brak dwójki podstawowych zawodników w ostatnich spotkaniach będzie z pewnością widoczny. Ich naturalnymi zmiennikami wydają się Diaw i Milewski. Diaw występował w Koronie, w latach 2016-2018. Zawieszenie kapitana gdyńskiej drużyny może stanowić problem w obliczu starty czterech bramek, w poprzednich dwóch występach. W Kielcach zawodnicy trenera Tarasiewicza nie mogą sobie na to pozwolić. Wprawdzie jesteśmy pod wrażeniem ich przygotowania fizycznego i mentalnego, które to pozwalają im na rozstrzyganie spotkań na swoją korzyść, ale teraz przeciwnik jest silny, a stawka meczu wysoka. Podobał mi się występ Kobackiego(1.8, 21 pkt.) przeciwko Jastrzębiu. Od samego początku stwarzał największe zagrożenie pod bramką rywali. Zaliczył asystę i oddal kilka niebezpiecznych strzałów. Do treningów powrócił Adamczyk. Jego uraz okazał się nie tak poważny, na jaki wyglądał. Trudno jednoznacznie ocenić mi jednak czy wystąpi od pierwszej minuty. Arka ogłaszała jego powrót zdjęciami z treningu, ale czy nie jest to „zasłona dymna”… Bramkę w trzecim kolejnym meczu zdobył Alemán (2.0, 49 pkt.). Złapał imponującą formę, i widać, że świetnie odnajduje się w taktyce nakreślonej przez trenera Tarasiewicza. W zdobywaniu bramek nie zatrzymuje się również Czubak. Arka w Kielcach grała dwanaście razy. Cztery mecze wygrała, dwa remisowała i sześciokrotnie schodziła z murawy pokonana. Stosunek bramek 13 – 13. Zapowiada się pasjonujące spotkanie, które może nam wiele wyjaśnić.

GKS Jastrzębie – Widzew Łódź

Podopieczni trenera Kurdziela rozegrali dobre spotkanie w Gdyni. Potrafili się postawić faworyzowanej Arce i przegrali trochę na własne życzenie. Bramki dla przeciwników padały po ich błędach i można było się spodziewać, że Arka wykorzysta każdą sprezentowaną okazję. Piątego gola zapisał na swoim koncie Fábry (2.0, 44 pkt.), który zaczyna sprawiać, że fani śląskiego zespołu zapominają już o Ruminie. Swoją dobrą dyspozycję w Gdyni potwierdził również Łaski (1.4, 31 pkt.). Na tych dwóch zawodników liczą chyba najbardziej w Jastrzębiu w walce o upragnione utrzymanie. Ich sytuacja komplikuje się i muszą zagrać o pełną pulę z Widzewem, który kolejny raz stawiany jest w roli faworyta. Od września 2020 roku GKS grał czterokrotnie przeciwko zawodnikom z Łodzi i żadnego z tych meczy nie wygrał. Jego piłkarze mają zatem dodatkową motywację do przełamania kiepskiej serii.

Widzew zagrał przeciętne spotkanie z Puszczą. Na szczęście dla jego zawodników obraz gry został zamazany przez korzystny rezultat uzyskany dosłownie przed końcem doliczonego czasu gry. Zdobywcą upragnionej bramki był Villa wprowadzony przez trenera Niedźwiedzia w końcówce. Wydaje się, że był to gest rozpaczy w jego wykonaniu, ponieważ w poprzednich spotkaniach nie dawał szans temu piłkarzowi, nawet w obliczu kiepskiej gry pozostałych napastników. Głośno na temat braku szansy od sztabu dla młodego Hiszpana było także na forach kibiców Widzewa. Trudno wskazać jednak na ile jego pozycja w drużynie ulegnie teraz poprawie. Wciąż nie wiemy, jak wygląda sytuacja z Pawłowskim. W tygodniu przechodził dodatkowe badania, natomiast treningi z drużyną odbywał już Michalski. Do pierwszej jedenastki w spotkaniu z Puszczą powrócił Danielak i dał zdecydowanie więcej jakości na prawym wahadle niż zastępujący go wcześniej Zieliński. Widzew musi zdecydowanie poprawić swoją grę jeśli liczy na miejsce dające premiowane awansem. Póki co,  jego bezpośredni rywale w walce o pozycję numer dwa prezentują się zdecydowanie lepiej. Pewne miejsce w ofensywie powinien zachować Terpiłowski (1.5 27 pkt.), a kluczowe w meczu z Jastrzębiem mogą być prostopadłe dogrania Lipskiego (2.2, 21 pkt.). Pomimo korzystnego bilansu spotkań bezpośrednich myślę, że będzie to ciężki mecz dla Widzewiaków.

Puszcza Niepołomice – Górnik Polkowice

Puszcza postawiła twarde warunki Widzewowi. Tym razem błędy w ostatnich minutach spotkania zdecydowały o jej porażce. Zawodnicy trener Tułacza mogą mieć pretensje tylko do siebie za nieupilnowanie w polu karnym niskiego napastnika miejscowych (1,70cm wzrostu) oraz niewykorzystane sytuacje Mrozińskiego, czy Tomalskiego. Ich fatalna seria na wyjazdach trwa. Teraz jednak wracają do Niepołomic, gdzie ich bilans wygląda znacznie lepiej. Z ośmiu punktów zdobytych jesienią, aż siedem Puszcza zapisała na swoje konto w meczach domowych. Przed spotkaniem z Górnikiem w każdej formacji mamy piłkarza, który pokazywał się z dobrej strony w poprzednich meczach. Sołowiej (1.7, 31 pkt.), Mroziński (1.8, 25 pkt.) i Kobusiński (1.7, 21 pkt.). To na nich najbardziej powinien liczyć trener Tułacz. W Łodzi dobrze wyglądał również wspomniany Tomalski, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Widzewa.

Górnik kontynuuje passę meczy bez porażki, która wynosi już sześć spotkań oraz walczy o zachowanie miejsca w 1 lidze. Jeśli myśli o wydostaniu się ze strefy spadkowej nie będzie lepszej okazji do przybliżenia się ku temu, niż mecz z rywalem zajmującym obecnie ostatnie bezpieczne miejsce. Strata czterech  punktów wydaje się niewielka, ale w przypadku porażki zwiększy się do siedmiu. W tym przypadku liczba ta nie będzie z pewnością szczęśliwa. W Bełchatowie ponownie trafiali obrońcy. Bierat oraz Bojdys, który zapisał na swoje konto także asystę (w Niepołomicach nie zagra). Trochę może martwić słabsza postawa napastników w ostatnich dwóch spotkaniach. Czyżby zapowiadał nam się mecz w którym decydujące role odegrają byli zawodnicy GKS-u Tychy? Biernat po transferze z Miedzi jest ostoją defensywy Górnika (choć przeciwko Skrze popełnił błąd kosztujący drużynę bramkę), a Sołowiej gospodarzy. Obaj są również aktywni przy stałych fragmentach gry w polu karnym przeciwnika. Kluczowe dla korzystnego rozstrzygnięcia meczu może być przebudzenie Piątkowskiego. Z Puszczą grał on czterokrotnie w swojej karierze i strzelił jej jednego gola. Zdobył go broniąc barw Jagiellonii, która mierzyła się z drużyną, z Niepołomic w drugiej rundzie Pucharu Polski, sezonu 2013/2014.

Skra Częstochowa – Odra Opole

Trener Dziółka zdecydował się na zmianę ustawienia swojego zespołu i grę dwoma napastnikami. Przyniosło to wymierne korzyści dla jego zespołu, a Ropski (1.3, 18 pkt.) grający całe spotkanie odwdzięczył się trenerowi dwoma trafieniami. I choć jego zespół nadal pozostaje bez zwycięstwa to napastnik częstochowskiego zespołu może być zadowolony ze swojej postawy. Grał on trochę wyżej od Masa. Skra dwukrotnie wychodziła na prowadzenie w meczu z Górnikiem, jednak nie potrafiła dowiedź go do końca. W samej końcówce tego spotkania straciła również Mesjasza, który obejrzał czerwoną kartkę. Czeka go teraz przymusowa pauza. Trudno powiedzieć, czy sztab Skry zdecyduje się na rozwiązanie z dwoma napastnikami również w starciu z dobrze poukładaną Odrą. Jeśli tak, to Ropski może mieć kolejną szansę na bramkę. Ligowy kalendarz teoretycznie może sprzyjać inwestycji w graczy z Częstochowy. W czterech ostatnich meczach zdobywali oni po dwie bramki. Najskuteczniejsi są wspomniani Mesjasz i Ropski, natomiast wśród asystentów samotnym liderem jest Nocoń (1.7, 24 pkt.). Jest to piłkarz oddający największą liczbę strzałów. W całym sezonie podejmował już 53 próby.

Odra prowadzi konsekwentnie swoją grę i spokojnie punktuje utrzymując kontakt z czołówką. Można powiedzieć, że troszkę w cieniu drużyn głośno mówiących o barażach. Opolanie nie przegrali od pięciu spotkań, wygrywając trzy z nich. Warto podkreślić, że wszystkie wiosenne zwycięstwa  odnieśli na wyjeździe. Kalendarz sprzyja piłkarzom Plewni. Po wyjeździe do Bełchatowa czeka ich domowy mecz ze słabo punktującą na wyjazdach Puszczą oraz wyjazd do Jastrzębia. Kolejną swoją bramkę w barwach Odry zdobył Kędziora(1.5, 33 pkt.). Jest najskuteczniejszym strzelcem zespołu, co oczywiście rzuca pewien cień na graczy formacji ofensywnych. Solidna gra całego zespołu nie przekłada się na indywidualne statystyki poszczególnych piłkarzy, co z perspektywy naszych zmagań trochę odstrasza nas od stawiania na graczy z Opola. Brak czysto piłkarskiej jakości uwidocznił się w ostatnim meczu, który był słabszy od poprzednich. Właśnie w takich spotkaniach widać brak klasowego piłkarza w linii pomocy lub ataku, który wziąłby ciężar gry na siebie i potrafił przełożyć swoje bramki i asysty na trzy punkty zespołu. Odra kończyła mecz z Tychami w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Czaplińskiego, a bramkę straciła w 93 minucie. Zabrakło niewiele, ale wcześniej jej zawodnicy nie wykreowali konkretnej sytuacji na podwyższenie rezultatu.

GKS Tychy – GKS Katowice

GieKSa odniosła cenne zwycięstwo w Olsztynie i przerwała serię porażek. Trener Górak zapowiadał ciężką pracę. Jej efekty było widać w meczu ze Stomilem. Piłkarze z Katowic zagrali odważnie i od pierwszych minut pokazywali, że zależy im na wywiezieniu trzech punktów. Od pierwszej minuty na boisku oglądaliśmy Roginicia (1.9, 15 pkt.) i Szymczaka (1.8, 24 pkt.). Ich współpraca wyglądała bardzo dobrze i każdy z nich miał swoją okazję do zdobycia gola. Od pierwszej minuty zagrał obrońca Repka, który swoim zagraniem rękom w polu bramkowym sprokurował rzut karny. Kibicom z Katowic mogły przypomnieć się głupie błędy z poprzednich spotkań i wynikające z nich starty bramek. Tym razem świetnie w bramce spisał się jednak Kudła. To napędziło GieKSę, która zdobyła zwycięskiego gola po wrzutce w pole karne wprowadzonego z ławki Woźniaka. Strzelcem był Szymczak rozgrywający bardzo dobre zawody. Na wyróżnienie zasługuje także lewy wahadłowy, Pawłas. Kiedyś narzekałem na słabą grę zawodników z Katowic wystawianych  na tej pozycji. Tym razem temu piłkarzowi należą się słowa uznania za pracę w defensywie i częste podłączanie się do akcji ofensywnych. Jego dośrodkowania stwarzały zagrożenie w polu karnym przeciwników.  Dobrze funkcjonowała także linia pomocy, która wygrała batalię o środek pola. Pomagało to GieKSie w budowaniu przewagi nad Stomilem. Piłkarze z Katowic wracają do domu z podniesioną głową i mogą szykować się do derbowego starcia z sąsiadem zza miedzy. Mecze z Tychami są zawsze emocjonujące i pełne walki. Na takie spotkanie liczymy. Jesienią, przy Bukowej padł remis 2:2. Zwracam uwagę, że beniaminek z Katowic nie wygrał do tej pory dwóch spotkań z rzędu.

GKS Tychy zremisował drugie spotkanie od czasu zmiany na ławce trenerskiej. Oba te mecze wyglądały podobnie. Kiepska pierwsza połowa oraz duża wola walki i dobre zmiany personalne w przerwie wpływające na poprawę gry w drugiej części spotkań. W Opolu trener Zadylak zdecydował się na zmianę obu skrzydłowych po 45 minutach. Tłumaczył to względami taktycznymi i potrzebą wykorzystania szybkości wprowadzanych zawodników. Teraz przed tyskimi piłkarzami mecze z zespołami z dolnej części tabeli. Już najbliższy z nich pokaże, czy mają prawo jeszcze myśleć o barażach. Szukając pozytywnych aspektów przed tym teoretycznie łatwym kalendarzem można wskazać na przełamanie Rumina (2.0, 21 pkt.). Zdobył swojego upragnionego gola, a asystował mu Grzeszczyk. Napastnik GKS-u zmarnował również w Opolu kilka dogodnych sytuacji bramkowych. Przeciwko GieKSie do składu wrócą Czyżycki i Połap, pauzował będzie natomiast Szymura. Trudno wskazać natomiast kto wystąpi w roli skrzydłowych od pierwszych minut kolejnego meczu i czy praca na treningach przełoży się na lepszą grę od pierwszego gwizdka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Post