[Fantasy 1 Liga] Zapowiedź 31 kolejka

[Fantasy 1 Liga] Zapowiedź 31 kolejka post thumbnail image

W czwartek zakończyliśmy 30 rundę spotkań. a już w sobotę Fortuna 1 Liga startuje z 31 kolejką. Walka o drugie miejsce, baraże oraz utrzymanie nabiera tempa. Liczymy na wiele emocji w trakcie długiego weekendu majowego. Ta seria spotkań rozciągnięta jest na cztery dni. Do końca sezonu drużyny mają 12 punktów do zdobycia. Każdy z nich dla zdecydowanej większości zespołów ma ogromne znaczenie. Udanej majówki, dobrych wyborów i wielu emocji.

Miedź Legnica – Chrobry Głogów

Miedź zdobyła trzy punkty w Sosnowcu, gdzie przełamał się Patryk Makuch (2.8, 47 pkt.). Napastnik zaczął mecz z Zagłębiem na ławce rezerwowych, ale myślę, że w kolejnym spotkaniu wróci do podstawowego składu. Po trzech meczach bez zwycięstwa drużyna Łobodzińskiego zapisała na swoim koncie wygraną. Bramki padały po rzutach karnych Mijuśkovicia (2.3, 59 pkt.) i wspomnianego Makucha.  Teraz czas na 58 starcie derbowe z Chrobrym. Do tej pory piłkarze z Legnicy zanotowali 20 zwycięstw, 13 porażek i 24 remisy. Mają korzystny bilans bramkowy tych spotkań 68:51.Przy korzystnym rezultacie w derbowym starciu Widzewa z ŁKS-em lub Rzeszowie i swoim zwycięstwie Miedź może świętować upragniony awans do Ekstraklasy. Zawieszony w tym meczu będzie Aurtenetxe. A na naszych radach pozostaje Chuca (2.0, 48 pkt.).

Chrobry rozegrał szalone spotkanie przeciwko Resovii. Remis 3:3 wydaje się sprawiedliwy, a brak trzech punktów nie przyczynił się do utarty 5 miejsca w tabeli przez głogowian. Teraz czeka ich starcie derbowe z Miedzią i tutaj poprzeczka będzie zawieszona naprawdę wysoko. Chrobry w ostatnim meczu dwukrotnie wychodził na prowadzenie, jednak nie był w stanie utrzymać go do końcowego gwizdka. Z dobrej strony pokazał nam się Lebedyński (2.0, 40 pkt.), który po czterech meczach bez gola, dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Teraz zagra przeciwko najlepszej obronie ligi. Defensywa Miedzi straciła w sezonie jedynie 22 bramki. W ostatnich meczach swoją jakość zatraciła natomiast obrona Chrobrego. Niezawodny pozostaje Rzuchowski (1.9, 52 pkt.), który kolejny raz zapisał na swoim koncie asystę. Chrobry po 12 meczach na wyjeździe bez zwycięstwa, przełamał się ostatnio w Łodzi. Teraz spróbuje pokazać się z dobrej strony w Legnicy.

Korona Kielce – Górnik Polkowice

Po zwycięstwie z Widzewm Korona pozostała w grze o drugie miejsce w tabeli, dające bezpośredni awans. Może nie zagrała porywającego spotkania w Łodzi, ale zrealizowała swój cel oraz taktykę na to spotkanie. Najważniejsza jest zdobycz punktowa. Swoją formę potwierdził Szykawka (1.9, 37 pkt.), który odblokował się i udowadnia, że może być wartościowym napastnikiem dającym punkty drużynie. Na przedmeczowej konferencji trener Ojrzyński zapewniał, że walczą o komplet czterech zwycięstw w ostatnich kolejkach, zwracając przy tym uwagę na najbliższego rywala i przestrzegając przed lekceważeniem Górnika. W dalszym ciągu nie mamy pełnej jasności co do sytuacji kadrowej zespołu z Kielc. Trener był bardzo tajemniczy na konferencji i nie chciał zdradzić żadnych personaliów, aby „nie ułatwiać sytuacji rywalom.” Ciężko mi wskazywać zatem zawodników pewnych występu, ale wśród graczy Korony poza wspomnianym Szykawką wyróżniam Podgórskiego (2.3, 43 pkt.) oraz Petrowa (1.7, 17 pkt.). Ukraiński zawodnik po powrocie do Kielc wyróżnia się na boisku. Szybko pokazał swoją jakość w defensywie, a w Łodzi zaliczył efektowne trafienie główką. W naszej grze figuruje jako pomocnik. Oczywiście w poczynaniach ofensywnych drużyny nadal istotni są Błanik oraz Łukowski. Trudno jednak przesądzać, czy mogą być pewni występu od pierwszej minuty.

Górnik ma małe szanse na utrzymanie, ale nie składa broni. Swoje aspiracje potwierdził zwycięstwem w bezpośrednim starciu z Jastrzębiem. W pięciu ostatnich meczach, w których zawodnicy trenera Szydełki zdobywali bramki na listę strzelców wpisywał się inny piłkarz. Od czterech spotkań bez gola pozostaje Piątkowski. Górnik gra niezwykle ambitnie, ale nie przywiózł kompletu punktów z czterech kolejnych wyjazdów. Teraz w Kielcach będzie o nie równie ciężko.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Sosnowiec

W Podbeskidziu zadziałał efekt „nowej miotły.” Trener Smyła, jak to ma w zwyczaju, zaliczył wygraną w swoim debiucie na ławce trenerskiej obejmowanego zespołu. Trener przed meczem wspominał, że chce zachować to, co w grze Górali funkcjonowało do tej pory dobrze oraz poprawić to, co szwakowało. I choć mecz z Sandecją nie był porywającym widowiskiem, to można śmiało powiedzieć, że od początku do końca był kontrolowany przez zespół spod Klimczoka. Podbeskidzie nie zatraciło swojej gry opartej na częstej wymianie podań i utrzymywaniu się przy piłce. Pierwszy raz w tym roku wyszło na prowadzenie. Bez gola starcie w Nowym Sączu zakończył Biliński. Autorem trafienia dającego 3 punkty był Merebaszwili, któremu asystował Roman (2.3, 26 pkt.). Gruzin otrzymał od nowego trenera więcej swobody w grze ofensywnej, co przełożyło się na ładne trafienie z dystansu i częste stwarzanie zagrożenia pod bramką Pietrzkiewicza. Niestety w starciu z Zagłębiem nie będzie on mógł zagrać, z powodu nadmiaru żółtych kartek. Większa odpowiedzialność w grze do przodu ponownie spadnie na barki kapitana, Bilińskiego (3.4, 31 pkt.). Smyła dokonał trzech zmian w wyjściowej jedenastce, w porównaniu do spotkania ze Stomilem. W pierwszym składzie zobaczyliśmy Mikołajewskiego, Milašiusa i Scaleta, a na ławce zasiedli Kowalski-Haberek, Misztal oraz Çeltik. Litwina już w przerwie zmienił Gutowski. Osobiście mam nadzieję, że nowy trener wpłynie na lepsze statystyki i wykorzystanie potencjału ofensywnego Bonifacio (1.9, 24 pkt.). Kilka dobrych zagrań w Nowym Sączu pokazał Scalet (1.8, 18 pkt.). Górale potwierdzili aspiracje barażowe i choć czeka ich najcięższy kalendarz ze wszystkich walczących o nie drużyn (mecze z Chrobrym, Arką i Widzewem) to będą walczyć do końca. Pierwszy krok na tej drodze muszą wykonać w domowym starciu z drużyną trenera Skowronka. Na trzy punkty w Bielsku-Białej czekają ich kibice.  Będzie to czternaste spotkanie pomiędzy Góralami i Zagłębiem. Obie drużyny zwyciężały w nich czterokrotnie, a pięć razy padał remis. Remisowy jest także bilans bramkowy 21:21 tych meczy. Natomiast debiutujący przed bielską publicznością Mirosław Smyła grał z Zagłębiem, jako trener dziewięć razy. Wygrał cztery starcia, a pięć przegrał. Zapowiada się ciekawe widowisko w niedzielne popołudnie.

W Sosnowcu sami proszą się o bardzo nerwową końcówkę sezonu. Od strefy spadkowej dziali ich już tylko 1 punkt i obok Polkowic teoretycznie najtrudniejszy kalendarz spotkań do końca sezonu. Wyjazd do Bielska-Białej na mecz z odblokowaną drużyną Podbeskidzia będzie pierwszym z czterech o ligowy byt. W Sosnowcu chyba trochę przespali moment na realną ocenę swojej sytuacji, a obraz drużyny zamazały dobre występy i gra m.in. przeciwko Koronie. W tej chwili zespołowi dochodzi presja, co nie będzie pomagało w walce o kolejne ligowe punkty. Póki co rezygnujemy z piłkarzy Zagłębia.

Apklan Resovia – Arka Gdynia

Resovia rozegrała szalony mecz w Głogowie, zakończony wynikiem 3:3. Zwracam uwagę, że byliśmy w tym spotkaniu świadkami przełamania niemocy strzeleckiej napastników rzeszowskiej drużyny. Na listę strzelców wpisał się Wojciechowski, który zaliczył udane wejście z ławki. Wśród rezerwowych spotkanie rozpoczął tym razem również Mikulec. Skuteczni pozostają gracze linii defensywnej Resovii. Tym razem gola zdobył Eizenchart. W dobrej dyspozycji pozostaje Mróz (1.8, 37 pkt.). Fanów może niepokoić natomiast kolejny, piąty już remis. Kibice nie mogą doczekać się pełnej puli. W najbliższym starciu z Arką zdobycie kompletu punktów będzie niezwykle trudne. Do składu meczowego wraca Komor.

Najlepsza drużyna rundy wiosennej kontynuuje swój marsz do Ekstraklasy. Po wygranej z ŁKS-em Arka wskoczyła na drugą pozycję w tabeli i ma osiem punktów straty do lidera oraz jeden przewagi nad Widzewem. Imponująca jest seria jedenastu meczy bez porażki, z których aż dziesięć zawodnicy trenera Tarasiewicza wygrali. Nie ma co rozwodzić się nad świetną dyspozycją Arkowców. Można jedynie polecać Adamczyka (3.2, 74 pkt.), Alemána (2.0, 59 pkt.),Czubaka (2.0, 56 pkt.) i Kobackiego (1.8, 28 pkt.). Ten ostatni został wykupiony z Atalanty Bergamo.

GKS Jastrzębie – Odra Opole

GKS zmarnował doskonałą okazję do nawiązania jeszcze jakiejkolwiek walki o utrzymanie w bezpośrednim starciu z Polkowicami. Zawiedli liderzy zespołu. Można powiedzieć ,że spadek jest praktycznie przesądzony. Trener Kurdziel nie krył swojego żalu na pomeczowej konferencji. „– W piłce nożnej kariery robią zawodnicy, którzy oprócz umiejętności piłkarskich pokazują bardzo duży poziom zaangażowania, determinacji i charakteru… Tylko tacy zawodnicy docierają wysoko, bardzo wysoko albo na sam szczyt. Nie same umiejętności są często decydujące. Dzisiaj w I połowie meczu zabrakło nam, przynajmniej kilku zawodnikom, determinacji. Nie starszym, bo akurat oni zagrali na bardzo dobrym poziomie jeżeli chodzi o determinację i podejście do meczu, natomiast kilku młodych zawodników, którzy chcą coś zrobić w piłce nożnej, niestety, tej determinacji i charakteru nie pokazali.” Dobitne podsumowanie niektórych piłkarzy GKS-u Jastrzębie. Trzeba również uczciwie powiedzieć, że piłkarsko i organizacyjnie klub z Jastrzębia coraz bardziej pokazuje, że 1 liga to dla niego obecnie zbyt wysokie progi.

Można powiedzieć, że gdy Odra zaczęła poważnie myśleć o miejscu barażowym jej gra zaczęła być mniej skuteczna. Wprawdzie ma tyle samo punktów co Sandecja zajmująca szóste miejsce w tabeli, ale od trzech spotkań nie odniosła zwycięstwa. Gra o baraże robi się coraz ciekawsza, a liczba zainteresowanych nimi drużyn spora. Dlatego piłkarze z Opola muszą wrócić do zwyciężania i solidnego powiększania liczby punktów, jeśli chcą wygrać batalię o przedłużenie sezonu. Wyjazd może być sprzyjającą okolicznością, ponieważ w czterech ostatnich meczach na boiskach rywali wygrywali trzykrotnie i raz zremisowali. Mikinić (1.8, 39 pkt.), Kędziora (1.5, 35 pkt.) i Czapliński (1.7, 21 pkt.) to liderzy poszczególnych formacji zespołu trenera Plewni. Wśród nich można szukać piłkarzy do swojego składu.

Puszcza Niepołomice – GKS Katowice

Puszcza prezentuje się dobrze taktycznie, jej zawodnicy złapali dobrą dyspozycję na końcówkę sezonu i przełamali swoją serię bez zwycięstwa na wyjeździe. Teraz wracają do Niepołomic, gdzie nie jeden zespół mógł przekonać się jak trudny to teren. Ustabilizowała się kadra trenera Tułacza, można powiedzieć, że znalazł on optymalne ustawienie swoich zawodników, które pozwala na wykorzystanie ich potencjału. Do jedenastki wróci pauzujący w Opolu Sołowiej (1.7, 36 pkt.), natomiast wypadnie z niej zawieszony Hajda. Obrońcy z Katowic będą musieli uważać na Kobusińskiego (1.7, 39 pkt.) i Mrozińskiego (1.8, 37 pkt.). Oba zespoły są podbudowane ostatnimi meczami i zapowiada nam się ciekawe spotkanie na kameralnym obiekcie w Niepołomicach.

GieKSa odniosła upragnione zwycięstwo przy Bukowej. Czekała na nie od 6 listopada. Zwycięstwo nad Skrą było najwyższym jakie zawodnicy trenera Góraka odnieśli w tym sezonie. Pomogło w tym także ofensywne ustawienie zespołu. Głównym autorem zakończenia złej passy był Filip Szymczak (1.8, 40 pkt.). Zdobywca dwóch bramek dla Katowic ukoronował tym samym swoją zwyżkującą w ostatnich meczach formę. 19-latek udowadnia, że w przyszłości może być klasowym zawodnikiem na swojej pozycji. Coraz lepiej wygląda również jego współpraca z Roginiciem (1.9, 27 pkt.). GieKSa wyszła z dołka, punktuje i pokazuje fajną grę. Zapowiadana praca przyniosła efekty, a duża zasługa w tym trenera Góraka, który potrafi odbudowywać swoich piłkarzy. Bardzo aktywny w grze do przodu był Błąd (1.8, 30 pkt.), oddał sporą liczbę strzałów na bramkę rywali. Niestety wszystkie były niecelne. Za taki należy również uznać obicie poprzeczki. Teraz zawodnicy z Katowic jadą do Niepołomic na mecz z niewygodnym rywalem, który na ten sezon ma ten sam cel, czyli utrzymanie.

Sandecja Nowy Sącz – Stomil Olsztyn

Sandecja troszkę nam się zacięła. W ostatnich czterech spotkaniach nie odniosła zwycięstwa i zdobyła tylko dwa punkty. Dla drużyny myślącej o barażach to niewielki dorobek punktowy. Klub z Nowego Sącza pozostanie na szóstym miejscu w tabeli, dającym baraże zawdzięcza jedynie porażce Odry. Okazję do udowodnienia i potwierdzenia swoich aspiracji Sączersi będą mieli w spotkaniu z ambitnym Stomilem. To nie będzie dla nich łatwa potyczka, nawet mając atut własnego boiska. My tymczasem czekamy na kolejnego gola Zjawińskiego (2.1, 52 pkt.). Myślę, że w starciu z zespołem trenera Jacka powinien swoje okazje mieć. Wykończenie to element gry, który najbardziej zawodzi w ostatnich meczach nie tylko tego zawodnika, ale także jego zespół. Trener Dudek ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy.

Stomil uporządkował swoją grę pod wodzą trenera Jacka. W pięciu ostatnich występach zdobył 10 punktów i brakuje mu tylko jednego oczka do ostatniego, bezpiecznego miejsca w  tabeli. Drużynę podbudowały dobre występy na wyjazdach, gdzie pozostają niepokonani od pięciu spotkań. Ostatnio trzy punkty przywozili z Legnicy i Bielska-Białej. Stać ich również na korzystny rezultat w Nowym Sączu. Zwłaszcza, że jadą tam po przełamaniu złej serii u siebie. Mecz z Tychami udowodnił, że stać ich na utrzymanie. Od pierwszej minuty w tamtym mecz wystąpił wypożyczony z Wisły Kraków, Sobol i zaznaczył swoją grę bramką. Gola z karnego zdobył wchodzący z ławki Mikita (2.0, 41 pkt.). Piłkarze z Olsztyna są naładowani mentalnie i pewni skuteczności swojej walki o ligowy byt. W ostatnich występach z dobrej strony pokazywał się nam Żwir (1.6, 20 pkt.).

Skra Częstochowa – GKS Tychy

Skra doznała dotkliwej porażki w Katowiach, a co gorsze dla jej fanów, była zespołem ewidentnie słabszym w tamtym spotkaniu. Teraz w Bełchatowie podejmie borykający się ze słabą dyspozycją GKS Tychy. Do spokojnej walki o utrzymanie Skra potrzebuje zwycięstw, a ostatnią wygraną zanotowała 17 listopada. Trener Dziółka zrezygnował w spotkaniu z GKS-em, z gry dwójką napastników. Ropski zaczął na ławce. W spotkaniu z tyską drużyną czas na konkretną walkę o trzy punkty. W kim można upatrywać szansy na ich zagwarantowanie? Mesjasz (2.0, 27 pkt.), Ropski (1.3, 21 pkt.), Mas (1.8, 28 pkt.) oto nasze wskazówki. Zawieszony po czerwonej kartce w Katowicach jest Kos.

GKS rozegrał słaby mecz w Olsztynie. Kiepsko wyglądali tym razem wyróżniający się na tle swoich kolegów w derbach z GieKSą Grzeszczyk i Wachowiak. Kolejny raz oglądaliśmy zmiany po pierwszej połowie w wykonaniu trenera Zadylaka, co potwierdza wahania formy nie tylko całego zespołu, ale także poszczególnych zawodników. Świadczy to również o nieumiejętności narzucenia przez zespół swojego stylu gry i pewnego braku pomysłu trenera na zarządzanie meczem. Zawodników GKS-u odpuszczamy i czekamy na stabilizację ich gry.

ŁKS Łódź – Widzew Łódź

Derby Łodzi są chyba ostatnią szansą na udowodnienie przez piłkarzy ŁKS-u, że chcą zagrać w barażach. Jeśli przegrają ich kibice stracą nadzieje na dobre zakończenie tego średniego sezonu w wykonaniu ich klubu. Trudno szukać jednak argumentów do budowanie nadziei na poprawę gry po ostatnich występach. ŁKS jest przewidywalny dla przeciwników, nawet indywidualne możliwości pojedynczych piłkarzy, jak Pirulo, nie przekładają się na grę drużyny oraz statystyki samych zawodników. W ŁKSie nie zagra już Dominquez. Z komunikatu zawodnika i pogłosek wynika, że przyczyną jego odejścia są zaległości finansowe klubu wobec niego. Klub zaprzeczył i przekonuje, że piłkarz wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie umowy, na co włodarze się nie zgodzili. Dominquez powołał się na względy osobiste żegnając się z drużyną. Atmosfera w łódzkim klubie gęstnieje nie tylko ze względów czysto piłkarskich. W takiej otoczce ciężko o skuteczną grę.

Widzew wyciągnął wnioski z przegranego spotkania z Koroną, jak zapewnił trener i przystępuje do derbowego starcia z nastawieniem walki o zwycięstwo. Widzew wbrew niekorzystnemu wynikowi wyglądał dobrze w tym przegranym meczu, a o jego wyniku zdecydowały błędy indywidualne. W wyniku porażki łódzki klub stracił jednak drugą pozycję w tabeli i teraz musi liczyć na potknięcie Arki. W derbach musi zagrać o trzy punkty. Patrząc na aktualną dyspozycję piłkarzy trenera Niedźwiedzia w obronie zwracamy uwagę na solidnie prezentującego się Stępińskiego (2.2, 34 pkt.) i Nunesa (1.8, 36 pkt.), który w spotkaniu z Koroną ewidentnie lepiej spisywał się w defensywie, przy zachowaniu dobrego poziomu gry do przodu. Pomoc to stabilna forma młodzieżowca Terpiłowskiego (1.5, 36 pkt.) i kolejny gol Hansena (1.9, 32 pkt.). Wygląda na to, że proces aklimatyzacji w przypadku tego zawodnika można uznać za zakończony i małymi krokami zaczyna on decydować o sile ofensywnej Widzewa. Z Koroną zdobył drugą bramkę w drugim meczu z rzędu. Na pozycji napastnika ustawiony został tym razem od pierwszej minuty Danielak (2.1, 31 pkt.). Był aktywny i miał swoje okazje do wpisania się na listę strzelców, jednak tym razem ich nie wykorzystał. jest jednak w formie i zmiany pozycji nie wpływają negatywnie na jego dyspozycję. Z ławki wszedł powracający po urazie Pawłowski (2.4, 35 pkt.), ale niczym się nie wyróżnił. Nie wolno zapominać jednak jaki to dobry zawodnik i kolejny występ może być już na wysokim poziomie.

Przed nami 68 derby Łodzi. W dotychczasowych meczach ŁKS wygrywał 13 razy, Widzew 27, a 27 razy padał wynik remisowy. Na drugim poziomie rozgrywkowym rozegranych było 9 spotkań, z których ŁKS wygrał jedno, Widzew trzy, a remisem kończyło się pięć meczy.

1 thought on “[Fantasy 1 Liga] Zapowiedź 31 kolejka”

  1. PAN SZKLARZ pisze:

    Szkoda, że Widzew wyciągnął wnioski dopiero po przegranej z Koroną. Chociaż lepiej późno, niż wcale. Dobrze, że widać chęć walki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Post