[Fanatsy 1 Liga] Zapowiedź 33 kolejki

[Fanatsy 1 Liga] Zapowiedź 33 kolejki post thumbnail image

Do zakończenia sezonu regularnego pozostały dwie kolejki. Wśród drużyn rywalizujących w Fortuna 1 Lidze aż jedenaście ma o co walczyć. Najbliższa seria spotkań powinna nam udzielić częściowej odpowiedzi na pytanie, które z zespołów odpadną z walki o awans, baraże lub zapewnią sobie utrzymanie. Dla nas również zbliża się czas rozstrzygnięć i decyzji, które zaważą o pozycji w klasyfikacji generalnej Fantasy 1 Ligi oraz poszczególnych lig. Mamy nadzieję, że nasza zapowiedź pomoże w rozwianiu Waszych wątpliwości, co do składów.

Skra Częstochowa – Puszcza Niepołomice

Skra wypełniła zadanie postawione przed nią w tym sezonie. Utrzymała się w 1 lidze i to na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Teraz jej piłkarze mogą zagrać na luzie dwa ostatnie spotkania, a trener Dziółka może sobie pozwolić na małe eksperymenty lub sprawdzanie zawodników, którzy do tej pory dostawali mniej szans na grę. Czy tak będzie przekonamy się już w piątek. Dla posiadaczy graczy z Częstochowy mamy informację, że mogą pozostawić w swoich składach Masa (1.8, 34 pkt.) i  Mesjasza (2.0, 33 pkt.). Osobiście zakupów w Skrze robił nie będę, ponieważ nie wiadomo jak podejdą do tego meczu.

Puszcza jechała z nadziejami do Tychów, gdzie mierzyła się z przeżywającym trudne chwile GKS-em i wróciła ze Śląska bez punktów. To skomplikowało jej walkę o utrzymanie. Jednak warto podkreślić, że wszystko zależy od jej zawodników. Daje to pewien komfort psychiczny, który dodatkowo wzmacnia teoretycznie korzystny kalendarz. W ostatnim spotkaniu zagrają ze Stomilem, ale jeśli drużyna z Olsztyna przegra w Sosnowcu, a Puszcza przywiezie trzy punkty po starciu ze Skrą, ostatni mecz sezonu przestanie mieć znaczenie. Podobnie będzie, gdy zremisuje, a Stomil przegra. W związku z tym mecz w Bełchatowie jest niezwykle istotny dla piłkarzy trenera Tułacza. Muszą wejść w niego zdecydowanie bardziej skupieni niż w ostatnie wyjazdowe spotkanie, gdzie pozwolili GKS-owi szybko strzelić bramkę i narzucić jego warunki gry. O zbyt łatwo straconych golach wspominał po meczu m.in. Sołowiej. Kolejną bramkę z rzutu karnego zdobył najskuteczniejszy z zawodników Puszczy Szymon Kobusiński(1.7, 49 pkt.). Ostatnie tygodnie są zdecydowanie jego najlepszymi pod względem formy, odkąd trafił do Niepołomic. Ma na swoim koncie już 10 bramek oraz duży wpływ na grę swojego zespołu. Co ciekawe ze Skrą grał w swojej karierze pięciokrotnie, co dało w sumie 278 minut i jedno trafienie. W jesiennym spotkaniu Puszcza uległa Skrze na swoim stadionie 1:2, dlatego będą chcieli dodatkowo zrewanżować się za porażkę. Warunkiem do wykonania tego zadania będzie realizacja założeń taktycznych. Tego elementu zabrakło w poprzednim spotkaniu. Swojego rozgoryczenia z tego powodu nie krył na pomeczowej konferencji trener Tułacz. Szczególne pretensje do swoich zawodników miał o pierwsze 20 minut spotkania, pozwolenie na wykonywanie dużej liczby stałych fragmentów gry przez GKS oraz brak akcji oskrzydlających grę, gdy goniąc wynik przesunął stopera do ataku. Ten manewr taktyczny był już stosowany przez opiekuna Puszczy. Dlatego warto zwrócić swoją uwagę na Kościelnego (1.7, 44 pkt.). Drugi ze stoperów Sołowiej(1.7, 38 pkt.) również szuka swoich okazji w polu karnym przeciwnika przy rożnych i wolnych. W Puszczy jest gorąco, ale wszystko zależy od jej zawodników i sztabu. Z pewnością mentalnie będą gotowi na Skrę.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Arka Gdynia

Podbeskidzie wygrało wyjazdowe spotkanie w Głogowie i w niektórych kibicach odżyły nadzieje na baraże. Trener Smyła podkreślał wielokrotnie, że nie dopuści do odpuszczenia tego celu dopóki będzie choć cień szansy na jego osiągnięcie. Zawodnicy potwierdzili to w meczu z Chrobrym, choć należy podkreślić, że tamtego dnia gospodarze rozegrali bardzo słabe spotkanie. U Górali mogliśmy zaobserwować małe zmiany taktyczne i poniekąd przejście w pewnych fazach gry na system 4-4-2, z grającym wyżej Merebaszwilim (2.1, 33 pkt.). To spotkanie potwierdziło, jak ważnym jest on zawodnikiem dla Podbeskidzia.Przy akcjach ofensywnych wyżej podchodził ponownie Bonifacio. Jego gra do przodu mogła się podobać w większości wiosennych spotkań. Niestety nie przekłada się to na statystyki indywidualne. Oczywiście bohaterem spotkania był Kamil Biliński (3.3, 47 pkt.). Autor dwóch goli i asysty przypomniał się kibicom i wreszcie zagrał na miarę swoich możliwości. Od pierwszej minuty na boisku oglądaliśmy Janotę, natomiast na ławce spotkanie rozpoczął Roman. Wszystkie roszady przyniosły zamierzony efekt, czyli zwycięstwo drużyny. Sami zawodnicy również poprawili swoje statystyki. Janota skończył mecz z asystą, a Roman z bramką zdobytą w drugiej części spotkania. Poprawie uległa gra defensywna całego bielskiego zespołu, choć obrońcy nie ustrzegli się błędu i pozwolili sobie strzelić bramkę. Miało to miejsce przy wyniku 3:0, więc pewne rozluźnienie w grze przełożyło się na utratę bramki. Świetnie po korekcie ustawienia spisuje się Simonsen. Teraz gra niżej niż za poprzednich trenerów, ale jest zdecydowanie wyróżniającą się postacią linii obrony. Wielu z nas będzie się zastanawiało, czy Górali stać na pokonanie Arki. Jeszcze miesiąc temu powiedziałbym, że nie. Obecnie nie mam już tej pewności, ponieważ obserwujemy inne Podbeskidzie i inną Arkę. Należy docenić przygotowanie do meczu drużyny spod Klimczoka i dobre rozpracowanie, a także zniwelowanie mocnych stron rywala. Czy uda się to również w przypadku Arki, przekonamy się już w piątek 13 maja. Dla jednej z drużyn ten dzień nie będzie szczęśliwy.

Arka przegrała z Miedzią i nie wykorzystała potknięcia Widzewa. Pewne obawy może budzić nie sam rezultat, co gra drużyny trenera Tarasiewicza. Oczywiście wcześniejszą porażkę można tłumaczyć graniem w osłabieniu, a ostatnią starciem z liderem. Jednak dla obserwujących ostatnie spotkanie zauważalna jest trochę słabsza dyspozycja. Brakowało dynamiki akcji i dokładności przy finalizacji, a zawodnikom zdarzały się niepotrzebne straty oraz błędy w obronie. Z takim przeciwnikiem jak Miedź kosztują one wynik. Arka w mojej ocenie przegrała walkę o środek pola, co przełożyło się na częste prostopadłe zagrania pomocników lidera. Mniej widoczny był tym razem Adamczyk. Został skutecznie zneutralizowany przez zawodników środka pola Miedzianki. To nie był słaby wstęp Arkowców, ale pokazał pewne drobne mankamenty, które nie były decydujące we wcześniejszych meczach ze słabszymi rywalami. Jednak to spotkanie już za Arką i jej piłkarze pełni nadziei oraz wiary w swoje umiejętności zawitają pod Klimczok. Tam będą chcieli wykorzystać swoje atuty i udowodnić, że zasługują na bezpośredni awans. Wydaje mi się, że kolejny raz decydujące znaczenie będzie miało opanowanie środka pola. W tym sektorze lepiej muszą zagrać defensywni pomocnicy, co pozwoli na wykorzystanie potencjału Alemána (2.1, 63 pkt.) oraz Adamczyka (3.2, 78 pkt.). Ciężkie pojedynki z Rodriguezem będzie musiał stoczyć Czubak (2.1, 60 pkt.). Od wygrywania przez niego pojedynków fizycznych z obrońcami Górali, będzie wiele zależało w grze ofensywnej Arki. Dobrze w przegranym spotkaniu zaprezentował się Stępiński. Po kiepskim występie z Miedzią nie spodziewam się natomiast w wyjściowej jedenastce Diawa.

Korona Kielce – GKS Katowice

Korona w poprzedniej kolejce mogła poważnie zawalczyć o drugie miejsce i zwiększyć swoje szanse na bezpośredni awans na koniec sezonu. Można powiedzieć, że rywale zagrali dla niej przegrywając swoje spotkania. Tymczasem zawodnicy z Kielc sami rozegrali słaby mecz i przegrali w Opolu z miejscową Odrą 1:3. Szanse na zajęcie drugiego miejsca są matematyczne i chyba tylko najwierniejsi kibice żółto-czerwonych wierzą w powodzenie misji bezpośredniego awansu. Pozostaje walka o jak najlepsze miejsce w strefie barażowej i zbudowanie formy potrzebnej do realizacji założonego celu. Największym przegranym spotkania w Opolu był ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką Petrow. Piłkarz, który tak dobrze wprowadził się do zespołu i zaczął być jego ważną postacią, przyczynił się do porażki. Korona ma dziwną zdolność do zaprzepaszczania szans, jakie daje jej los. Utrata zawodnika nie miała większego wpływu na fatalną grę , ponieważ jej obraz wyglądał źle od pierwszej do ostatniej minuty. Ciężko wskazać jakiegokolwiek z piłkarzy tej drużyny zasługującego na wyróżnienie. To co najbardziej widać w tym zespole to kompletny brak środka pola. Odra wykorzystała to doskonale i obnażyła braki drużyny Ojrzyńskiego w tej strefie boiska. W Opolu nie zagrał Podgórski, co uwidoczniło tylko bezradność zawodników Korony. Nie szło środkiem, a na skrzydłach też brakowało jakości. Trudno również zrozumieć, dlaczego sztab z Kielc uparcie stawia na Malarczyka. Kolejne błędy tego zawodnika odbijają się fatalnie nie tylko na drużynie, ale również na samym zawodniku. Teraz przed Koroną występ przed własną publicznością przeciw GieKSie. Z pewnością nie będzie to łatwe spotkanie dla zawodników Ojrzyńskiego biorąc pod uwagę dyspozycję przyjezdnych. Do składu wróci Podgórski (2.3, 45 pkt.) i to jest najważniejsza wiadomość dla kibiców. Coraz więcej minut otrzymuje Zarandia, choć w poprzednim meczu nie pokazał niczego wielkiego. Ciężkie zadanie czeka również Szykawkę (1.9, 42 pkt.) w starciu z Jędrychem. Cały czas czekamy na przełamanie Błanika. Stać go na lepszą grę. Korona musi się szybko odbudować. A trener Ojrzyński znaleźć sposób na ustabilizowanie jej gry, bo nawet w wygrywanych meczach lepsze jej fazy były przeplatane gorszymi.

Bardzo lubię konferencje trenera Góraka. Zawsze jest konkretnie, otwarcie, szczerze i z humorem, jeśli okoliczności pozwalają. Opiekun GieKSy mówił o zrealizowaniu trzyletniego planu, który postawił przed sobą i piłkarzami. Nie krył również satysfakcji z jego wykonania. Niewątpliwie można zauważyć w drużynie pokorę, spokój i cierpliwość. Tych cech brakowało zawsze w Katowicach. Możemy spodziewać się, że po zapewnieniu utrzymania nastąpią pewne korekty w składzie, a swoje szanse mogą dostawać zawodnicy dotychczas miej grający. Rafał Figiel zapewnił o nieodpuszczaniu ostatnich spotkań i grze o kolejne punkty, co potwierdził trener. Sam szkielet drużyny w tych meczach nie będzie się zmieniał, jak mówił. Ponownie możemy zatem celować w Jędrycha (1.6, 58 pkt.) i Szymczaka(1.9, 49 pkt.). Zagrają w Kielcach na luzie i mogą pokusić się o punkty w naszych statystykach. Na pozycji lewego wahadłowego coraz lepiej odnajduje się Woźniak. Z każdym spotkaniem bilans jego poczynań defensywnych i ofensywnych wygląda korzystniej. Mecz z Jastrzębiem zakończył z kilkoma dobrymi dośrodkowaniami, czujną grą w obronie oraz asystą. Rywal nie był wymagający, ale postęp w jego grze widać na przestrzeni kilku spotkań. GieKSa nie przegrała od pięciu spotkań i będzie chciała poprawić ten bilans.

GKS Jastrzębie – GKS Tychy

Trener Kurdziel przyznał na pomeczowej konferencji, że jego zespół jest rozbity mentalnie po spadku. Odpuszczamy zawodników Jastrzębia.

GKS zaskoczył w spotkaniu z Puszczą. Bramki Rumina, Malca oraz wykorzystanie stworzonych sobie sytuacji to efekty pracy nowego trenera na które czekano w Tychach. Drużyna się odblokowała, a teraz czeka ją spotkanie z rozbitym przeciwnikiem. Trudno wyobrazić sobie obecnie lepszy mecz do kolejnego zwycięstwa i przełamania na wyjeździe. GKS nie wygrał na boisku rywala od pięciu meczy. Na sześć wyjazdowych spotkań w tej rundzie wygrał jedno (z Sandecją), jedno zremisował i cztery przegrał. Z pewnością ostatnia wygrana zadziała mobilizująco na zawodników trenera Zadylaka i będą chcieli oni coś udowodnić sobie oraz kibicom. Zakończyć sezon w lepszych nastrojach. Na dobrze znany sobie stadion w Jastrzębiu powróci Rumin (2.0, 47 pkt.) i zrobi wszystko, aby zaznaczyć swoją obecność bramką. „Myślę, że dla napastnika ponad 10 bramek w sezonie to jest zdrowa liczba” – stwierdził w jednej ze swoich wypowiedzi. Do osiągnięcia tej liczby brakuje mu dwóch bramek (ma ich na koncie dziewięć). Opcją dla szukających różnic w końcówce sezonu może okazać się Wachowiak(1.2, 19 pkt.). Obrońca w dobrej cenie, wystawiany praktycznie na pozycji prawego atakującego. Czy przełoży swoją ofensywną grę na statystyki? Kilka okazji już do tego miał. W pięciu ostatnich spotkaniach przeciwko Jastrzębiu GKS Tychy wygrywał trzykrotnie, raz remisował i zanotował porażkę.

Zagłębie Sosnowiec – Stomil Olsztyn

W ostatnim spotkaniu Zagłębia byliśmy świadkami kuriozalnej sytuacji. Na murawie w pierwszej jedenastce pokazał się kontuzjowany zawodnik Smoleń. Wszedł na 15 sekund tylko po to, żeby klub zaliczył kolejne punkty w Pro Junior System. Niby wszystko zgodnie z przepisami, ale z czysto sportowego i etycznego punktu widzenia byliśmy świadkami patologicznej sytuacji. Obrazu dopełniły kuriozalne wypowiedzi trenera, działaczy oraz oświadczenie Zagłębia. Teraz skompromitowany klub bierze pod lupę PZPN. Wracając do spraw czysto piłkarskich najlepszym zawodnikiem meczu w drużynie z Sosnowca był Pawłowski (2.0, 45 pkt.). Zdobyte przez niego bramka i asysta były ukoronowaniem dobrej gry i formy prezentowanych od kilku spotkań. Zmiennikiem wplątanego w „aferę” Smolenia, był oczywiście szykowany do gry od początku Sobczak (2.7, 49 pkt.), który zdobył bramkę w trzecim kolejnym spotkaniu. Powrócił tym samym do dyspozycji, do jakiej przyzwyczaił kibiców. Strzelając w starciu ze Stomilem może przypieczętować spadek byłego klubu. Walka o utrzymanie i widmo spadku podziałały mobilizująco na zawodników Skowronka, którzy poprawili swoje wyniki i grę. Teraz przed nimi starcie z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Pokonując Stomil będą go pewni. Do składu powinien powrócić etatowy wykonawca stałych fragmentów, Masłowski.

Stomil przyjedzie do Sosnowca po przedłużenie swoich nadziei na utrzymanie.  Jeśli chce zakończyć pozytywnie sezon nie może przegrać z Zagłębiem. Rywal nie jest wygodny. Spośród 14 rozegranych spotkań Stomil wygrał tylko 4, zremisował 2 i przegrał 8. W Sosnowcu Stomil zwyciężył tylko raz. W Pucharze Polski sezonu 2002/2003 pokonał miejscowych 3:1. Statystycznie ciężko szukać pozytywnych przesłanek do sukcesu. Niestety dla kibiców Stomilu podobnie wygląda to od piłkarskiej strony. Piłkarze grają pod ogromną presją i to widać w ich poczynaniach. Po pozytywnych przesłankach i dobrych wynikach z wyżej notowanymi rywalami przyszły słabsze występy z teoretycznie łatwiejszymi przeciwnikami. I choć w ostatnim meczu ze Skrą zawodnicy trenera Jacka przeważali, co potwierdzają statystyki (m.in. strzałów 7 Stomil – 2 Skra i sytuacji bramkowych 13 – 4) to końcowy rezultat był rozczarowujący. Remis był dla klubu z Olsztyna, jak porażka. Czy stać ich na ostatni zryw w Sosnowcu. Pewnie tak, co pokazywali już chociażby w starciu z Miedzią. Tym razem jednak rywal gra o tę samą stawkę i będzie zdeterminowany do osiągnięcia tego samego celu. Osobom wierzącym w zespół Stomilu polecamy Mikitę (2.0, 45 pkt.). Kontuzjowany jest Tecław, a zawieszeni Reiman oraz Czajka. Z pewnością absencje podstawowych zawodników będą dodatkowym obciążeniem w tak ważnym meczu.

Miedź Legnica – Widzew Łó

Miedź udowodniła w Gdyni, że jest najlepszą drużyną w 1 lidze. Podeszli skoncentrowani do tego mecz, rozegrali bardzo dobre zawody i wywieźli zasłużone trzy punkty. Bohaterem był oczywiście strzelec dwóch bramek, Patryk Makuch (2.8, 65 pkt.). Będzie on największym zagrożeniem dla obrońców Widzewa. Wiele osób zastanawia się, jak zawodnicy trenera Łobodzińskiego podejdą do meczu. W Gdyni zapewnił on, że nie ma mowy o odpuszczaniu i obiecał, że będą walczyć o zwycięstwo. W Legnicy szykują piłkarskie święto i wspólne fetowanie awansu z kibicami. Pięknym dopełnieniem dnia byłaby wygrana z wymagającym rywalem i myślę, że piłkarze Miedzianki podejdą do meczu z takim nastawieniem. Na mecz z Widzewem nie trzeba dodatkowej mobilizacji. Przeciwko Arce świetnie radził sobie w środku pola Dominguez. Do pełni szczęścia brakuje mu już tylko bramki. Jak zawsze w wielu składach będziemy widzieć Mijuśkovicia (2.4, 671 pkt.). W ofensywie ponownie pokazał się Carolina (2.1, 46 pkt.). Trochę mniej widoczny jest w ostatnim czasie Chuca, natomiast nadal podobać może się gra Zapolnika (2.2, 40 pkt.). Ciężko wyobrazić sobie bez niego drużynę trenera Łobodzińskiego. W bramce przewiduję kolejną szansę dla dobrze spisującego się w ostatnim meczu Abramowicza. Swego czasu dużo mówiło się o tym, iż Miedź powinna szukać kogoś na tę pozycję do Ekstraklasy. Tymczasem Abramowicz zgłosił swój mocny akces do występów w pierwszym składzie. Oczywiście jeden mecz nie przesądza sprawy, ale sztab ma szansę na spokojną ocenę potencjału obu bramkarzy w perspektywie nowego sezonu. Zapowiada się kolejne ciekawe wydarzenie na pierwszoligowych boiskach.

Widzew… ciężko cokolwiek napisać po porażce z Resovią i bezradności nie tylko zawodników, ale również ich trenera w tamtym spotkaniu. Niedźwiedź nie był w stanie pomóc swoim zawodnikom z ławki i sprawiał wrażenie jakby nie miał pomysłu na zmianę gry prezentowanej przez jego zawodników. Myślę, że tego co oglądaliśmy w Łodzi nie spodziewał się nikt. Zawodnicy ewidentnie nie radzą sobie z presją. Dobrym bodźcem dla nich może być tylko porażka Arki i utrzymanie drugiej pozycji w tabeli. Równocześnie wątpię, żeby przytrafił im się drugi tak fatalny mecz z rzędu. Zawodzili wszyscy piłkarze i w zasadzie na plus można zaliczyć jedynie bramkę Pawłowskiego (2.4, 49 pkt.) oraz występ Kuna, który nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Słabo zagrali chwaleni w ostatnich spotkaniach Danielak, Terpiłowski i coraz lepiej radzący sobie Hansen. Sztab Widzewa będzie miał niezły ból głowy nad przygotowaniem drużyny do starcia z liderem, wymazaniem ostatniej porażki i ewentualnymi zmianami w składzie. Choć konkretnego sygnału od piłkarzy wchodzących z ławki w meczu z Resovią nie było. Może poza Nowakiem, który uspokoił swoim wejściem poczynania defensywy i zgłosił się do pierwszego składu. Ostatnie trzy mecze jakie Widzew rozegrał z Miedzią kończyły się  remisami. Na wyjazdach łódzka drużyna pozostaje niepokonana od ośmiu spotkań i tylko w jednym z nich nie zdobyła bramki. Dla posiadaczy, obecnych lub przyszłych, Pawłowskiego istotna powinna być informacja, że ma on na swoim koncie trzy żółte kartki. Kolejna wyeliminuje go z występu w ostatnim spotkaniu sezonu.

Sandecja Nowy Sącz – Chrobry Głogów

Sandecja zremisowała 3:3 swój mecz w Sosnowcu i w dalszym ciągu jest w grze o baraże. Warto dodać, że jej działacze złożyli protest po tym spotkaniu w związku z kuriozalną sytuacją zmiany zawodnika Zagłębia. Powołali się na konkretny przepis i domagają się walkowera. Ten wybieg na zdobycie punktów przy zielonym stoliku pozostawiamy bez komentarza. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że klub z Nowego Sącza otrzymał licencję na grę w Ekstraklasie i pozwolenie rozgrywania meczy na zastępczym stadionie w… Sosnowcu. Tymczasem na swoim boisku przyjdzie im powalczyć z grającym o ten sam cel, Chrobrym. Obie drużyny mają tyle samo punktów, a na jesień wygraną cieszyli się zawodnicy z Dolnego Śląska. Mecz w Sosnowcu rozpoczął się dobrze dla Sandecji, która swoją przewagę udokumentowała bramką Zycha, po asyście Zjawińskiego (2.1, 63 pkt.). Jednak potem oddała pole Zagłębiu. Na drugą połowę nie wyszedł najlepszy napastnik w ekipie Dudka. Nie sądzę jednak by wiązało się to z czymś poważnym i ewentualną absencją w perspektywie najbliższego meczu. Premierowe bramki dla Sączersów zdobyli Dikov oraz Nawotka (1.8, 45 pkt.). Zwłaszcza ten drugi zasłużył na gola swoimi wcześniejszymi występami, gdzie pokazywał się z dobrej strony. Swoje przełamanie zaliczył również Chmiel (2.0, 28 pkt.), popisując się dwoma asystami. Wspominałem przed tygodniem, że bez wkładu pomocników ciężko będzie o pozytywne zakończenie sezonu. No i mamy poprawę ich statystyk. Etatowym wykonawcą stałych fragmentów gry, które stwarzały zagrożenie pod bramką Gliwy był obrońca, Kosakiewicz. Były zawodnik Znicza po powrocie do pierwszego składu nie oddaje w nim miejsca. Urazu w Sosnowcu doznał Szufryn, w miejsce którego na placu gry pojawił się Osyra. Ciekawie w najbliższym meczu zapowiada się także pojedynek obu trenerów. Jak podaje oficjalna strona Sandecji mierzyli się oni ze sobą do tej pory pięciokrotnie, a opiekun Sączersów wyszedł z tych potyczek zwycięsko tylko raz.

Najważniejszą informacją docierającą z obozu Chrobrego przed meczem z Podbeskidziem było potwierdzenie nieprzedłużania kontraktu przez trenera Djurdjevicia. Napisałem potwierdzenie, ponieważ mówiło się o tym od dłuższego czasu i dla intresujących się 1 ligą nie powinno być to zaskoczeniem. Dlatego nie wiązałbym z tą wiadomością słabej postawy zawodników z Głogowa w poprzedniej kolejce. Bardziej doszukiwałbym się tutaj aspektu mentalnego o którym wspominał trener na konferencji, a także zbyt wąskiej kadrze, jak na zespół grający o wysokie cele. Historyczny sukces Chrobrego jest wciąż na wyciągnięcie ręki i najbardziej zależy od samej drużyny. Do składu powrócił Bougaidis, co powinno już w kolejnym spotkaniu wzmocnić jeszcze bardziej blok defensywny. Pierwszy mecz po tak długiej nieobecności jest zawsze ciężki dla piłkarza. Największa odpowiedzialność za wynik spoczywa na najmocniejszych ogniwach w składzie. Rzuchowski (1.9, 56 pkt.), Piła (2.1, 52 pkt.), Bochnak i Lebedyński (2.0, 43 pkt.) to w nich kibice widzą szansę na grę w barażach, a my punkty w naszej Fantasy 1 Lidze. Trener Djurdjević zapewnił na konferencji, że zespół zrobi baraże i trzeba przyznać uczciwie, iż za cały sezon one się Chrobremu po prostu należą.

ŁKS Łódź – Odra Opole

Czarne chmury zbierają się nad ŁKS-em. Drużyna nie otrzymała licencji na grę w Ekstraklasie, ponieważ nie spełnia aż pięciu kryteriów finansowych o priorytecie A. Wprawdzie klubowi przysługuje odwołanie, ale trudno wierzyć w jego powodzenie, gdy słyszy się informacje o ponad 7 mln zanotowanej straty. W takiej atmosferze i przy pustych trybunach (kara za zajścia podczas derbów Łodzi) przyjdzie zawodnikom ŁKS-u mierzyć się z idącą pewnie do baraży Odrą. Jeśli coś ma trzymać przy nadziei kibiców to ostatni występ Pirulo (2.3, 56 pkt.) i jego dwa trafienia w Polkowicach. Nie wiem, czy zawodnicy są w stanie „wymazać” z głów to co dzieje się wokół ich klubu i jak to na nich wpłynie. Z pewnością nie pomoże, a należy pamiętać, że ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Jeden mecz ze słabym rywalem nie może przysłaniać poprzednich występów. Łódzka drużyna zachowała czyste konto, ale gra jej defensywy nie była pewna. Przy rozpędzonym rywalu, jakim niewątpliwie jest Odra może być ciężko o 0 po stronie straconych bramek. Z dobrej strony w ofensywie pokazał się Wolski, a asystę zaliczył Szeliga. Tym razem ustawiony na pozycji skrzydłowego po zameldowaniu się na murawie z ławki. ŁKS z pewnością wierzy w baraże. Zobaczymy, czy Odra tej wiary nie pozbawi go na dobre.

Odra Opole po cichu pracowała na swój wynik, a teraz do zapewnienia sobie miejsca premiowanego grą o najwyższą klasę rozgrywkową brakuje trzech punktów. W przypadku ich zdobycia w Łodzi zawodnicy trenera Plewni będą pewni udziału w grze o najważniejszy  awans dla klubu. Licencję na grę w Ekstraklasie Odra już uzyskała, a ewentualne mecze wśród najlepszych zespołów w kraju będzie rozgrywać na stadionie w Lubinie. W przypadku Arki, Widzewa, Korony i Chrobrego mówi się często o presji przekładającej się na występy piłkarzy. Tej nie widać w drużynie z Opola, a trzeba pamiętać, że jej piłkarze grają o coś wielkiego dla klubu, który na zapleczu rozegrał już 27 sezonów. Wyjazd do Łodzi będzie ósmym w tym sezonie. Do tej pory tylko jeden zakończył się dla Odry porażką. Z ŁKS-em mierzyli się 67 razy (18 zwycięstw, 11 remisów i 18 porażek), a ich jesienna wygrana 3:0 była pierwszym zwycięstwem po 20 latach. Ostatnie dwa swoje mecze Odra kończyła wynikami 3:1, dlatego kolejny raz punktów możemy szukać u jej najskuteczniejszych piłkarzy. Mikinić (1.9, 55 pkt.), Klimek (0.5, 43 pkt.) i Czapliński będą stanowić największe zagrożenie dla defensywy ŁKS-u. Natomiast jeśli poszukujecie obrońcy w składzie Plewni warto ponownie przychylnie spojrzeć na Kędziorę (1.5, 41 pkt.). Z urazem w poprzednim meczu zszedł Spychała. W jego miejsce wprowadzony został Szrek, który popisał się asystą. W Łodzi może mieć okazję do zapracowania na kolejną.

Górnik Polkowice – Apklan Resovia

Górnik pożegnał się z 1 ligą. Ciężko powiedzieć, w jakiej formie będą jego zawodnicy. Czy będą chcieli się godnie pożegnać, czy może nie dadzą rady podnieść się po walce zakończonej porażką. Osobiście nie polecam udziału w tej loterii.

Resovia wyrosła na pogromcę faworytów w walce o drugie miejsce. Po pokonaniu Arki, sprawnie rozprawili się z faworyzowanym Widzewem. Trzeba przyznać, że zdominowali i rozbili miejscowych w Łodzi. Niektórzy pewnie zastanawiają się czemu tak późno wszystko zaczęło funkcjonować i dlaczego taka dobra gra dopiero z faworytami rozgrywek. Z Arką pomogła pewnie trochę czerwona kartka dla rywala, ale pokonanie Widzewa to już w pełni zasługa piłkarzy i trenera Resovii. Świetnie przygotowali się do tego spotkania również taktycznie i obnażyli słabości drużyny prowadzonej przez Niedźwiedzia. Kolejny raz w głównych rolach wstąpili zawodnicy defensywni. Kubowicz i Mikulec kończyli występ w Łodzi z bramką na koncie, a Jaroch(1.8, 39 pkt.) i Eizenchart z asystą. Kubowicz (1.7, 41 pkt.) strzelił gola w drugim spotkaniu z rzędu, Mikulec (1.9, 53 pkt.) sygnalizuje powrót do formy i walkę o pierwszy skład, a Eizenchart(1.4, 39 pkt.) jest odkryciem ostatnich trzech kolejek. Ciężko wskazać jednoznacznie na którego z defensorów zespołu trenera Kroczka postawić w Polkowicach, ale warto któregoś mieć w swoim składzie. Należy pamiętać, że Resovia wciąż walczy… o baraże. Teoretycznie ma na nie szanse.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Related Post