Podsumowanie kolejki – Fantastycznym Okiem [GW10]

Podsumowanie kolejki – Fantastycznym Okiem [GW10] post thumbnail image
Roller coaster w Krakowie, dominacja Lecha i piąta porażka aktualnego mistrza kraju. Podczas dziesiątej kolejki Ekstraklasy nie sposób było się nudzić. Większość kluczowych nazwisk w Fantasy nie zawiodła, a co rzuciło się w oczy Fantastycznym Skautom możecie przeczytać w poniższym tekście. Zapraszamy!

Nie było to porywające spotkanie, choć paradoksalnie wcale nie nudne. Wzrok menedżerów przykuwały nazwiska, które często wymieniamy w optyce Fantasy: Imaza, Szysza, rzadziej Nastića. Lub, jak w przypadku Filipa Starzyńskiego, wymienialiśmy w poprzedniej rundzie, a teraz z utęsknieniem czekamy, aż Figo wróci do punktowania. W spotkaniu w którym w sumie padły 4 celne strzały ciężko było o punkty w ofensywie, ale nie zawiódł ten, którego już kilkukrotnie przeprosiliśmy. O ile Jagiellonia długo nie rozgrywała specjalnie dobrych zawodów, to w drugiej połowie ładna akcja zespołowa i podanie Prikryla do niepilnowanego Imaza (2.5, 53 pkt) zakończyła się bramką. Trafienie to należy po połowie przypisać inteligencji Hiszpana jak i dramatycznej postawie obrońców Zagłębia. Skoro o obrońcach mowa, to widać było większą radość z gry u Nastića (1.7, 31 pkt). Bośniak jest w dziesiątce najlepiej punktujących obrońców, zaliczył drugie czyste konto z rzędu, wykonuje stałe fragmenty gry. Mamy mieszane uczucia co do inwestycji w wahadłowego Jagi, ale jeśli zajdzie potrzeba też go chętnie przeprosimy za brak wiary. Po stronie Zagłębia bardzo anonimowe zawody zagrał Patryk Szysz (2.2, 48 pkt). O ile ataki miedziowych sunęły głównie prawą stroną (dobry mecz Daniela i Chodyny), to Szysz należy do czołówki pomocników w grze i zawsze będzie pozostawał jako ciekawa opcja. Warto jednak pamiętać, że i Jagiellonia i Zagłębie nie mają zbyt atrakcyjnego kalendarza. (KB)

Kiedy po 20 minutach Wisła wykonywała szósty rzut rożny (Skvarka i Yeboah) to wydawało się, że dominacja Białej Gwiazdy przyniesie efekty. Na wrażeniach się skończyło. Wisła niby prowadziła grę, ale pierwszą naprawdę groźną sytuację miał Piast, kiedy Toril oddał mocny strzał. W 38 minucie prezent od Huka dostał Skvarka, ale nie potrafił pokonać Placha (2.2, 34 pkt). Defensywa Piasta często zawodzi w tym sezonie, ale słowacki bramkarz to klasa sama w sobie i zazwyczaj bezpieczny wybór do naszych składów. Nie można tego powiedzieć o bramkarzu Wisły. Kieszek popełnił fatalny błąd w 66 minucie i wyłożył piłkę Torilowi na strzał do pustej bramki. Piast wygrał po serii trzech porażek, Wisła przegrała trzeci raz z rzędu. Według naszego terminarza Piast ma względnie łatwy terminarz (mimo iż jest w nim Legia i nieobliczalna Jagiellonia), a Plach, Konczkowski a może nawet Toril to mogą być mocne nazwiska na spotkanie z Łęczną. (KB)

Wrzutki, centry i dośrodkowania, czyli taktyka obu ekip na ten pojedynek. Nie było to najbardziej efektowne widowisko, ale tzw koneserzy mogli z niego wyciągnąć pewne wnioski. W oparciu o styl gry obu ekip od razu nasuwają się dwa nazwiska. Kukułowicz (0,5, 20 pkt) i Abramowicz (1.8, 26 pkt), czyli lewi obrońcy swoich drużyn wykonali w tym spotkaniu 15 (odpowiednio: 4 i 11) dośrodkowań, tworząc sporo okazji do punktowania (ten pierwszy zaliczył asystę drugiego stopnia, a drugi prawdziwe ostatnie podanie). Warto wspomnieć również o tych, którzy byli adresatami tych wrzutek. Gergel i przede wszystkim Maurides (1.5, 20 pkt) z Angielskim często dochodzili do sytuacji (łącznie 9 strzałów + wiele Brazylijczyka ze spalonego) i również byli bliscy uszczęśliwienia swoich menedżerów (ten pierwszy strzelił ładną bramkę, która finalnie nie została uznana, a ten drugi znalazł się w kilku stuprocentowych sytuacjach i miał wykonywać karnego, który ostatecznie również został anulowany). Piłkarze środka pola – Radwański i Leandro (1.8, 29 pkt) – jak zawsze wyglądali obiecująco (3 strzały Brazylijczyka). Koniec końców lepiej prezentowali się piłkarze Radomiaka, choć stracona bramka w Twierdzy Radom to niemiła niespodzianka. (IB)

Wspaniała wizytówka Ekstraklasy! Takie mecze chcemy częściej oglądać, bo cieszą one zarówno neutralnych widzów, jak i menedżerów Fantasy. Od początku imponował Hanca (2.0, 38 pkt), który poza piękną bramką zaliczył również wiele kontaktów w samym polu karnym i dograł kilka świetnych piłek. Z początku dominowała również Cracovia, ale do szatni schodziła z wynikiem… 1:3. To za sprawą imponujących Getingera (1.8, 27 pkt), Maka (1.8, 43 pkt) i Piaseckiego (1.7, 35 pkt), którzy kolejny raz wykręcają ładne punkty. Stal jednak zagrała w drugiej połowie w typowy dla siebie sposób – słabo (albo nawet bardzo słabo). Przyczynę tego upatrujemy również w nowej formacji Cracovii. Ustawienie z wahadłowymi doskonale się sprawdziło, bo dzięki nim Pasy strzeliły bramkę kontaktową i wyrównującą (świetne zagrania Siplaka (1.6, 18 pkt)). To był pokaz charakteru Cracovii i obiektywnie bardzo dobry mecz. Zawiódł tylko jeden – Pelle van Amersfoort. (IB)

Kolejorz po raz kolejny przed własną publicznością rozbił swojego rywala, tym razem cztery gole zaaplikował niepokonanej dotychczas drużynie Śląska Wrocław. Dzień przed meczem urazu nabawił się Ba Lua i w jego miejsce w składzie pojawił się Dani Ramirez. Również w linii obrony doszło do jednej zmiany i miejsce na prawej obronie zajął Satka, a w środku bloku defensywnego zagrał Milić. Mecz od początku ułożył się idealnie dla gospodarzy, bo już w drugiej minucie meczu wynik otworzył Amaral (2.20, 64 pkt), który doszedł do odbitej piłki w polu karnym i posłał ją w kierunku dalszego słupka bramki Szromnika. Kapitalne zawody rozegrał skreślany już przez nas Jakub Kamiński (2.20 64 pkt.), który pierwszego gola zdobył po niesamowitym rajdzie z własnej połowy boiska. Przy drugim swoim trafieniu popisał się on niemałymi umiejętnościami technicznymi i, wchodząc z piłką w pole karne, mijał kolejnych obrońców Śląska niczym pachołki, by następnie oddać sprytny strzał obok bezradnego bramkarza gości. Wynik spotkania po błędzie defensora Śląska ustalił Mikael Ishak (3.70, 53 pkt.) Wrocławianie w tym spotkaniu byli tłem dla dobrze grającej drużyny Lecha i oddali tylko jeden celny strzał, nie stwarzając w tym meczu większego zagrożenia dla bramki Poznaniaków. (MW)

Świetne spotkanie w wykonaniu Górnika i zasłużone zwycięstwo podopiecznych Jana Urbana. W przekroju całego spotkania gospodarze mieli znaczną przewagę, stworzyli zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych i niewiele brakowało do tego, żeby Nafciarze wyjechali z Zabrza z jeszcze większym bagażem bramek. W optyce Fantasy podkreślić trzeba przede wszystkim 2 asysty, bramkę oraz bonus za Instata dla Jimeneza (3.0, 54 pkt). Hiszpan ugruntował tym samym swoją pozycję jako must have w naszych składach. Na dobre słowo zasługuje również Podolski, który dopiero po raz drugi wyszedł w pierwszym składzie miejscowych. Lukas zaliczył asystę, potrafił groźnie uderzyć i w dłuższej perspektywie jest z pewnością opcją do obserwacji. Na jego obecności w składzie stracił natomiast Nowak, który wydawał się być ostatnio w naprawdę niezłej dyspozycji. I tym razem też to potwierdził, wpisując się zaraz po wejściu na boisko na listę strzelców. Biorąc jednak pod uwagę rozwiązania taktyczne w Zabrzu, które (ponoć) nie przewidują wychodzenia od początku meczu na dwójkę: Podolski – Nowak, ciężko będzie z pełnym przekonaniem polecać Bartosza do składu. Inna popularna opcja – Erk Janza, ponownie bez liczb, choć znowu było blisko (między innymi strzał w poprzeczkę). Druga strona medalu jest taka, że nie sposób polecać defensora z zespołu, który tylko w dwóch meczach tego sezonu był w stanie zachować czyste konto. A i tym razem to się nie udało, gdyż najpierw po ładnej akcji Furmana i Warchoła, Rafał Wolski (1.6, 42 pkt) celnie przymierzył przy słupku, a w drugiej połowie ten sam zawodnik skutecznie egzekwował karnego i po raz kolejny przypomniał nam, że gdy tylko jest zdrowy, należy go poważnie rozważać w kontekście składu do Fantasy. Popularna opcja (wciąż) budżetowa – Warchoł, w zasadzie także nie zawiódł, bo choć asysta i 5 pkt szału może nie robi, to jednak jest to kolejna zdobycz punktowa całkiem regularnego przecież (i niezmiennie taniego) zawodnika. Przy ewentualnych wyborach z ekipy Nafciarzy należy jednak uważać na terminarz, który w najbliższych kolejkach nie jest szczególnie łaskawy (Pogoń, Lech oraz imienniczka z Krakowa). Defensywę ekipy trenera Bartoszka, nie tylko z uwagi na kalendarz, ale również na jej postawę (7 bramek straconych w dwóch ostatnich spotkaniach) omijamy szerokim łukiem. (MM)

Pełna dominacja Rakowa. Spodziewaliśmy się, że nowe ustawienie Warciarzy sprawi, że nabiorą wiatru w żagle i spróbują choć trochę zagrozić rywalom. Nic bardziej mylnego! To była deklasacja, a odpowiedzialni za nią byli przede wszystkim Lopez (2.7, 57 pkt), Tudor (2.2, 38 pkt) i… obrońcy Rakowa. Rundić strzelił gola i zaliczył asystę, ale, schodząc z boiska, wyglądał na poobijanego. Lepszym rozwiązaniem będzie zatem, polecany przez nas, Niewulis (2.0, 28 pkt), który zdobył bramkę i wielokrotnie pojawiał się na połowie Warty. Ivi jak to Ivi – spore zagrożenie po stałych fragmentach gry, ale również z gry (nieuznana bramka, asysta drugiego stopnia). Niedocenianą opcją jest Tudor, którego zdobycz punktowa w ostatnich trzech kolejkach to: 7pkt, 8pkt, 7pkt, a ma go w składach tylko 3% graczy. Wahadłowy Rakowa odżył po powrocie na swoją pozycję (o czym wspominaliśmy w Prognozie Skauta i na Twitterze) i wygląda naprawdę obiecująco. (IB)

Pogoń bez większych problemów pokonała u siebie beniaminka z Łęcznej 4:1. Pierwszego gola dla Pogoni i zarazem pierwszego dla siebie w tym sezonie po indywidualnej akcji zdobył Sebastian Kowalczyk. Gospodarze tylko przez chwilę mogli być niespokojni o wynik, gdyż bramkę wyrównującą dla gości w 40. minucie zdobył najlepszy strzelec Górnikow – Śpiączka. Portowcom udało się jednak zejść na przerwę przy korzystnym dla siebie rezultacie. Piłkę z bocznego sektora boiska w pole karne zagrał Kozłowski (2.10, 40 pkt.) futbolówka minęła interweniującego Gostomskiego i trafiła w nogę Szcześniaka, który wpakował ją do swojej bramki. Druga połowa to już całkowita dominacja Pogoni. Dużo ofensywnych rajdów i ciekawych zagrań pokazał Kamil Grosicki (2.80, 10 pkt.) i warto rozważyć tego zawodnika do składów Fantasy. Kolejny słabszy mecz rozegrał Parzyszek i został zmieniony już na początku drugiej połowy. Trzeciego gola dla Portowców zdobył po asyście Stolarskiego (1.70, 28 pkt.) Kozłowski, a wynik spotkania ustalił chwilę po wejściu na boisko Michał Kucharczyk. Cztery gole, jakie Pogoń strzeliła Górnikowi to najniższy wymiar kary jaki spotkał tego popołudnia graczy z Łęcznej. (MW)

Co mecz wydaje się, że już teraz Legia na pewno zacznie grać i odrabiać straty. Że pora zacząć godzić Europę z ligą krajową. Na “wydawaniu się” musimy zakończyć nasze rozważania dotyczące aktualnego mistrza Polski. Kadra świetna, gra bardzo słaba. I tu jest moment, żeby zacząć rozpływać się nad Lechią. Gdańszczanie wygrali pewnie i zasłużenie. Zespół pod wodzą Kaczmarka przeszedł ogromną metamorfozę. Gra intensywnie i agresywnie. Dość powiedzieć, że Maciej Gajos (1.9, 43 pkt) wyrasta na lidera, z którego gdańscy kibice mogą być dumni. Jego trafienie z bezpośredniego wolnego musiało zachwycić każdego fana ligi. Pomocnik Lechii ma już w sumie 3 bramki, jedną asystę, 11 kluczowych podań, które znalazły adresatów. Kolejny raz bardzo aktywny był skrzydłowy Durmus (2.0, 33 pkt). Tu bardzo dobre statystyki nie chcą się wciąż przełożyć na punkty, ale ciężko uwierzyć, że to kiedyś nie zacznie się naliczać. Turek jest piątym najczęściej biorącym udział w atakach graczem ligi (9), oddaje średnio 2 strzały na mecz, 2 razy obił słupki, wykonuje średnio 7 podań w pole karne na spotkanie, wykonuje część sfg. Patrząc w kalendarz Lechii, wydaje się, że punkty muszą przyjść. O ile w przypadku pomocnika to wciąż domysły, to patrząc na wyczyny Zwolińskiego (2.0, 39 pkt) pytanie nie brzmi “czy” tylko “ile”. Trafienie przeciwko Legii było piątym golem w czwartym meczu z rzędu. A okazji było więcej. Obrońcy Termaliki, Zabrza czy Warty mają powody do obaw. (KB) 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Related Post